- Uratowała? Przed kim?
- Przed PiS, oczywiście!
- A, no tak.
- Traktat już praktycznie ratyfikowany, a my jesteśmy teraz w czołówce europejskiego Postępu. Zupełnie inna sytuacja niż jeszcze niedawno! Polska daje przykład jak być dobrym członkiem unijnej rodziny.
- Och, jaki jesteś rozentuzjazmowany, Donaldzie! Patrzeć na twoją roześmianą twarz to miód na moje serce...
- Przestań... I tak cię lubię...
- Ja ciebie też, mój premierze...
- Hm, a wiesz kto mnie jeszcze lubi? Angie!
- Dzwoniła?
- Tak!
- Ach, to dlatego ta radość...
- No...
- ...
- Ale dobra, to już było, myślmy o przyszłości. Jak pamiętasz, niedawno mówiłem, że media nie wypełniły się miłością w dostatecznym stopniu. Trzeba pomóc naszym dziennikarzom osiągnąć stan miłosnej nirwany.
- Tak. Ale jak?
- Kazałem Erykowi skompletować wielki zespół fachowców od kła... oszuk... public relations.
- A to nie będzie dużo kosztować?
- Cóż, pewne koszty to wygeneruje... Lecz popatrz na to od innej strony. Ilu biednym ekspertom od public relations w ten sposób pomożemy. Przecież każdy z nas zna jakiegos pijarowca, któremu nie starcza na mercedesa, albo na wakacje w egzotycznych krajach.
- To fakt.
- No widzisz! A my to zmienimy, przy pomocy naszego programu aktywizacji pijarowców.
- To będzie nasz cud!
- Dokładnie. A więc Eryk ściągnie ludzi, a ci będą szykować moje przemowy i rózne rządowe imprezy. Każde moje słowo będzie wielokrotnie analizowane zanim je wypowiem.
- Och. Teraz też? To dlatego ci ludzie za twoimi plecami ciągle coś notują i podają tobie te karteczki?
- Hm, tak. Zauważyłeś?
- Owszem.
- I jak, słychać różnicę? Wypełnia cię stopniowo miłość?
- Mnie trudno stwierdzić.
- Dlaczego?
- Bo ja ciebie cały czas kocham, Donaldzie!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)