Rybitzky Rybitzky
40
BLOG

Kraj bez futbolu

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 42
Wyobraźmy sobie, że w ostatnich latach jakiś ważny fragment rynku usług w Polsce zupełnie się nie rozwinął. Np. nie ma żadnych sieci fast foodów. No, może jest po jednym KFC lub McDonaldzie w większych miastach. Albo, np. sieci komórkowe funkcjonuja tak, jak 10 lat temu. Nieliczni Polacy chodzą z wielkimi telefonami i bez skutku próbują złapać zasięg.

To niemożliwe, powie ktoś. Przecież rynek nie znosi próżni. Nasza gospodarka rozwija szybko, i nawet jeśli jesteśmy biedniejsi, to przecież w Polsce dostępne są dokładnie takie same towary i usługi, jak w innych krajach Unii Europejskiej.

A jednak jest w naszym kraju biznes, który w żaden sposób nie może się rozwinąć. Wszędzie wokół Polski powstają bogate firmy - także w dawnych krajach bloku sowieckiego, a u nas w tej dziedzinie nadal pustynia. Od dwudziestu lat nic się nie zmienia, a może nawet jest gorzej. Jak to możliwe, że prawa rynku nie dotyczą w Polsce piłki nożnej?

Wszędzie indziej to biznes przynoszący miliony zysku. Zarabiać można różnie - sprzedając piłkarzy, bilety na mecze, prawa do transmisji meczów, klubowe gadżety. Już nie wspominając o powierzchni reklamowej, którą może być wszystko - od opaski na ramieniu kapitana drużyny, aż po stadion.

Tak jest: w Niemczech, Anglii lub (ostatnio) Czechach budowa wielkiego stadionu nie jest dla klubów problemem. Nie tylko dlatego, że mają własne pieniądze, ale dlatego, iż sponsorzy wyłożą miliony - tylko po to, by nowy stadion popularnej drużyny nosił nazwę ich firmy.

Polacy, teoretycznie, nie różnią się w swoich potrzebach od reszty Europejczyków. Piją piwo, chodzą do kina, jedzą hamburgery. Piłka nożna jest ich ulubionym sportem - podobnie jak dla Anglików, Włochów, Hiszpanów, Czechów lub Holendrów.

Dlaczego więc w Polsce buduje się browary, multipleksy i fast foody, ale nikt nie jest w stanie stworzyć chociaż jednego dobrego klubu piłkarskiego? Odpowiedź na pytanie poznajemy od kilku lat, czyli od czasu gdy rozpoczęły się pierwsze aresztowania członków piłkarskiej mafii. Nigdy jednak nie była ona tak oczywista jak teraz, gdy Krzysztof Klicki, jeden z najbogatszych Polaków, zrezygnował ze sponsorowania Korony Kielce.

Każdy biznes potrzebuje inwestycji, by mógł przynosić zyski. W polską piłkę nie można inwestować tak jak w angielską, szkocką, francuską lub jakąkolwiek inną. W Polsce bowiem, ile byśmy środków nie włożyli w drużynę, może ona przegrać, gdyż ktoś sprzeda mecz za pieniądze, który jakiś Dariusz Wdowczyk zbierze na przerwie do czapki.

W Polsce nie można wyszkolić zawodnika, gdyż nigdy nie nauczy się on dobrze grać w meczach przypominających przedstawienia teatralne. Nic dziwnego, że polskie nagrody piłkarskie nazywają się... oskary.

Tym samym w naszym kraju po prostu nie wykształciła się cała, związana z piłką, dziedzina gospodarki. Jeden czeski, ukraiński lub rosyjski klub potrafi w ciągu roku zarobić więcej, niż wszystkie polskie razem.

Dlatego też organizacja Euro 2012 będzie nas tyle kosztować. U nas stadiony musi budować rząd lub poszczególne miasta, bo kluby po prostu nigdy nie podołałyby z tym zadaniem. I dlatego też prezydenci miast goszczących Euro tak opornie inwestują w sportowe areny. Dobrze wiedzą, że w przeciwieństwie do innych krajów, u nas po mistrzostwach pozostaną one wielkie, puste i niepotrzebne.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka