Jeszcze rok temu całym sercem stałbym po stronie Terlikowskiego i wzywał Kościół do oczyszczenia - tak jak i wszystkie inne środowiska. Teraz jednak widzę, iż - przynajmniej w tej chwili - nie ma to sensu.
Dlaczego mamy atakować biskupów, jeśli stale możemy obserwować takie sytuacje jak wczorajsza? Wczoraj ujawniono materiały na temat Jana Wejcherta, współwłaściciela TVN. Był on współpracownikiem komunistycznych służb i dzięki nim zaczął robić karierę oraz pieniądze. Podobnie zresztą, jak wielu innych z listy najbogatszych. Prawdopodobnie gdyby nie pomoc kilku smutnych panów nigdy nie dorobiłby się swoich wielkich pieniędzy.
I co? Słychać jakieś głosy potępiania? Ktoś mu się każe tłumaczyć albo wstydzić? Nie. Nic z tych rzeczy. Wejchert jest nadal szanownym obywatelem. Wynika to nie tylko z dobrowolnej cenzury jaka panuje na naszym rynku medialnym. Nawet gdyby Polacy dowiedzieli się o przeszłości Wejcherta, to zapewne tylko wzruszyliby ramionami. Bo generalnie mają już gdzieś kwestię lustracji - zwłaszcza moje pokolenie. Dlaczego więc uprzykrzać teraz życie jakimś biednym duchownym? Krytykować ich w telewizjach założonych przez innych agentów? Przecież to głupota i absurd.
Oczywiście, rozprawę z agentami trzeba kiedyś przeprowadzić - nie patrząc się bynajmniej na zdanie opinii publicznej. Taką operację należy jednak zaplanować profesjonalnie i w sprzyjających okolicznościach. W innym wypadku znów skończy się ona taką kompromitacją jak rok temu.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)