Proste pytanie, zadawane już wielokrotnie: dlaczego mam się przejmować opozycyjną działalnością Michnika, skoro sam ja zanegował nazywając szefa SB „człowiekiem honoru"? Skoro „człowiek honoru" wsadził Michnika do więzienia, to pewnie miał rację. Czyli ta cała opozycyjność, to była jakaś zbędna ruchawka.
Mógłbym rozważać komplikacje dawnych czasów, ale po co? Przecież przeszłość oddzieliliśmy grubą kreską. W takim razie nie ma powodu rozróżniać solidarnościowca od esbeka. Wszyscy służyli Polsce, tylko nieco inaczej, prawda?
Czy więc Michnik, Mazowiecki lub Wałęsa walczyli o wolność, socjalizm, komunizm czy kapitalizm - żadna różnica. Teraz są śmiesznymi dziadkami, z którymi i tak zrobimy co chcemy - jeśli tylko nam się uda. Cyniczne? Owszem. Może to przez to, że czytać uczyłem się na „Gazecie Wyborczej".


Komentarze
Pokaż komentarze (34)