W to, iż mamy jakiekolwiek szanse na EIT przestałem wierzyć w chwili, gdy kilka dni temu zobaczyłem w TVP1 reklamówkę... hm, no właśnie nie za bardzo wiem czego. Powiedzmy, że idei umieszczenia EIT we Wrocławiu.
Oto wyrzucono grubą kasę na nakręcenie filmu i wykupienie czasu antenowego by przekonywać Polaków do zlokalizowania EIT w Polsce. Jakby widzowie TVP1 o tym decydowali! A przecież o wszystkim zdecydują wewnątrzunijne negocjacje, w których faworytem jest zresztą Budapeszt.
Kręcenie drogich, ale bezsensownych reklam to typowa strategia władz Wrocławia. To samo było przed decyzją o EXPO: wydawanie setek tysięcy na kampanie reklamowe w kraju, gdy tymczasem konkurencja lobowała tych, kogo trzeba. Jeśli wiec o EIT walczą ci sami ludzie, co o EXPO to możemy się spodziewać podobnego efektu - kilka osób się wzbogaci, a z nas wszystkich się będą śmiać.
Jednak w tej chwili najważniejsze jest tak naprawdę to, co napisała wrocławska „GW", a o czym nie informują żadne media. Otóż rząd ma zamiar zawetować decyzję UE w sprawie EIT jeśli będzie inna niż przyznanie instytutu Polsce.
Wyobrażacie sobie Państwo, co by się działo, gdyby podobne postanowienie podjął poprzedni rząd? Zaraz by „autorytety" mówiły o pannie bez posagu, która nie chce być sympatyczna, tylko się nabzdycza. Jaki byłby lament, że premier nie rozumie europejskich zasad! A teraz cisza...
Już pomijam fakt, iż blokowanie unijnej decyzji z tak egoistycznego powodu byłoby czymś szokującym... Nie wiem, jak obrońcy wiadomych wartości to przeżyją. A może nie? W końcu nie takie rzeczy przestały ostatnio być szokujące...


Komentarze
Pokaż komentarze (18)