Przyjaciele zareagowali na sytuację z typowym dla siebie opanowaniem. Natychmiast dostrzegli rzecz, która w PRL (gdzie rządzący dysponowali wszelakimi środkami nacisku) nie była aż tak wyraźnie widoczna: to media mają decydujący wpływ na panowanie nad społeczeństwem. Skoncentrowali więc swoje wysiłki i dosyć szybko zdobyli szeroka kontrolę nad najważniejszym rodzajem władzy w demokracji.
Okazało się to genialnym posunięciem. W PRL znaczenie mediów było stosunkowo niewielkie. Przez lata dyktatury Polacy nauczyli się, że dziennikarzom nie należy ufać. Lecz obywatele III RP uwierzyli, iż w wolnym kraju także prasa, radio oraz telewizja są wolne. I to był błąd.
Wbrew pozorom, Przyjaciele nie zdobywali przyczółków w mediach przy pomocy swoich próchniejących na ogródkach działkowych teczek. Jako eksperci w rzeźbieniu ludzkich dusz, świetnie radzili sobie pozyskując całkiem nowych pomocników. Młodego i ambitnego dziennikarza można było skusić tak samo, jak kiedyś pisarza lub naukowca. A posłusznego reportera hodowano podobnie, jak licencjonowanego opozycjonistę.
Czasem zaś nie trzeba było robić nic. Zorientowani redaktorzy sami wiedzieli do kogo się zgłosić. Prosili o pomoc, a Przyjaciele, po namyśle, zwykle jej udzielali.
***
- Cześć. Rozpocząłem właśnie dziennikarskie śledztwo.
- No, widzę, że rozpocząłeś, bo zadzwoniłeś do mnie.
- Możemy rozmawiać?
- Teraz na pewno tak. Nikt poza nami nas nie podsłuchuje.
- Aha...
- Więc o czym to śledztwo?
- O nieprawidłowościach w IPN. Finansowych. Przecież to też są ludzie.
- Owszem, ale musze cię rozczarować.
- Nic się nie znajdzie?
- Na razie nie. Szukamy cały czas.
- Będę pierwszym, który się dowie?
- Pewnie. O nikim innym nawet nie pomyślimy...
- Hm, to na razie chyba kończę z tym śledztwem. To cze...
- Chwila! Z IPN jeszcze zdążymy. Za to mam dla ciebie coś ciekawego na temat zatrzymania posłanki Sanockiej.
- O, to też ciekawe.
- Bardzo, bardzo ciekawe i narobi dużo szumu. Przynajmniej dzisiaj...
- Eh, ostatnio to tempo w jakim żyją media mnie samego przeraża.
- Nas też. Ciągle trzeba coś nowego wymyślać... Więc skup się i słuchaj, bo nie będę powtarzał dwa razy...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)