Dziennikarze kilku największych polskich gazet zwalczają się z zapałem godnym polityków. Ostatnio „Dziennik” przejął nawet ze świata polityki metodę polegającą na wyszukiwaniu tzw. „haków”.
„Hakiem” na „GW” ma być kwestia uwłaszczenia pracowników spółki Agora, którą
opisał Ryszard Bugaj. Trzeba przyznać, że pan Bugaj nigdy nie wydawał mi się materiałem na dziennikarza śledczego. Ale może takie miał marzenie?
Jak zapewne stali Czytelnicy mojego bloga wiedzą, nie należę raczej do wielbicieli „Gazety Wyborczej”. Jednakże czytając tekst Bugaja zamiast satysfakcji poczułem pewne zażenowanie. Doceniam chęć zniszczenia „GW”, ale, Droga Redakcjo „Dziennika”, nie da się tego zrobić w tak żałosny sposób.
Wywód Bugaja
skomentował Roman Graczyk. Reakcja znanego przeciwnika Michnika jest symptomatyczna – z powodu absolutnego braku entuzjazmu. Jak słusznie zauważa Graczyk, z akcjami Agora mogła zrobić co chciała. A dziwne zasady ich rozdawania powinny dziwić tylko tych, którzy maja jakieś złudzenia co do moralnej kondycji państwa z Czerskiej.
Oczywiście, Bugaj i Graczyk podkreślają kwestię ustawy, która dała udziałowcom Agory wielką ulgę podatkową. To rzeczywiście może być ciekawa kwestia – czemu więc to jej „Dziennik” nie poświęci artykułu na całą kolumnę?
Mam wrażenie, iż redaktorzy „Dziennika” zbytnio zapatrzyli się na potężniejszą konkurencję. „Wyborcza” faktycznie może niszczyć wrogów samymi insynuacjami (a raczej mogła, bo moc „GW” przecież znacznie osłabła). „Dziennik” ze swym 80-tysięcznym nakładem nie ma szans na zaszkodzenie „Wyborczej” mętnym artykułem Bugaja.
Nie tędy droga, Szanowna Redakcjo „Dziennika”. Intencje macie słuszne, lecz proszę – przyłóżcie się bardziej. I nie zgrywajcie Michników, bo słabo Wam to wychodzi.
Inne tematy w dziale Polityka