Znana pisarka młodego pokolenia Dorota Masłowska opowiedziała w interia.tv jak to z Wejherowa przeniosła się do Warszawy. Kupiła mieszkanie i w tym mieszkaniu zaczęła pisać dramat na zamówienie – o Powstaniu Warszawskim. Ale utknęła. Temat przerósł jej możliwości. W kamienicy miała sąsiadkę, która walczyła w powstaniu. Z którą rozmawiała o pisaniu dramatu. Gdy Dorota Masłowaska powiedziała sąsiadce, ze jednak nie będzie pisała o powstaniu i dlaczego – następnego dnia spalono jej mieszkanie.
Wszystko to wydaje się bardzo dziwne samej autorce „Pawia Królowej” i „Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną”, laureatki Nagrody Literackiej NIKE. Ta dresiarska proza została przetłumaczona na wiele języków europejskich. Masłowska, (26 lat), sprzedała prawie tyle książek co Karol Wojtyła.
Po epizodzie warszawskim Dorota Masłowska przeniosła się do Krakowa. „W Krakowie jest pięknie, a w Warszawie klęska na klęsce. Wielostronna klęska. W momencie przemiany ustrojowej wszyscy wskoczyli w nowe garnitury, ale ta wspólnota jest bardzo upośledzona. Ta wspólnota jest niemożliwa, bez ukarania winnych” – powiedziała.
Niewątpliwie utalentowana autorka ma wielu wrogów. I równie wielu zwolenników. A najwięksi promotorzy to „Polityka” i Adam Michnik. Najbardziej krytykują ją ci, którzy nie potrafią napisać listu, nie mówiąc o podjęciu trudu twórczości prozatorskiej.
Mnie Dorota Masłowska imponuje. Dlatego przypominam o niej na moim blogu.
(z.r.)



Komentarze
Pokaż komentarze