Pierwszy odcinek X-Factor 3 dobrze wypadł w telewizji TVN. Ujawniły się też nowe talenty.
Przyjechało z Kołobrzegu małżeństwo. On śpiewał „Use Somebody” Kings of Leon. Ona “At last” Etty James. Wystąpili solo ale każde z nich zdobyło trzy razy „tak”.
Bliźniaczki 18-latki Kasia i Ewa rewelacyjnie zaśpiewały piosenkę do filmu „Miasto Aniołów”. Widownia biła brawa, a Czesław Mozil popłakał się ze wzruszenia.
Trzecim talentem wartym wyróżnienia był Grzegorz, student z Poznania, który oczarował Tatianę Okupnik piosenką „She’s like the wind”.
Jury nie pozwala na nudę. Tatiana wyrwała mikrofon dziewczynie, która niemrawo śpiewała i pokazała osobiście jak należało znany utwór zaprezentować. No, pokazała mistrzowski warsztat. Ulżyło jej, a widzowie łatwiej zrozumieli jak można zepsuć cudzą piosenkę.
Kuba Wojewódzki powiela standardowe już dla niego chwyty, odzywki, komentarze, oceny. Z góry wiadomo czym uczestników zaskoczy.
Czesław Mozil, popularny jako Czesław Śpiewa, nie pierwszy raz okazał się beksą. Ma spory zapas łez. Ale czy juror powinien płakać na wizji? Czy generał w sztabie wojennym płacze po komunikacie z frontu? Ekspert nie powinien być nadmiernie sentymentalny.
Wszystko drożeje, a główna wygrana w X-Factor 3 wynosi tylko sto tysięcy złotych? Jak to się ma do tych „artystów”, którzy nie śpiewają, kiepsko mówią po polsku, a nagrody zgarniają szokujące.
Źródło: TVN



Komentarze
Pokaż komentarze (3)