137 obserwujących
4476 notek
1899k odsłon
  36   0

Lepsze powiększenie Ekstraligi niż play-offy dla „6”

Reformy w języku staropolskim oznaczały … majtki. Teraz mają inne znaczenie, ale czasem dostrzegam pewne podobieństwo: po jednych i po drugich coś tam, cos tam … się ciągnie.

Utworzono dodatkowe rozgrywki, aby dać szansę zapleczu klubów na jazdę. To wersja oficjalna. Też prawdziwa – bo oczywiście także w dużym stopniu chodzi o to, aby zatrzymać kolosalne pieniądze, które przyszły do Ekstraligi i w sporej mierze trafiły do jej klubów z tytułu praw telewizyjnych. Chodziło o to, żeby nie poszły wyłącznie dla zawodników, aby

po dwakroć czy trzykroć nie zwiększać ich i tak olbrzymich zarobków (mówimy o najlepszych) – no to wymyślono formułę nowej, powiedzmy, ligi. Żeby było jasne: ten twór, składany trochę naprędce, na kolanie, może mieć swoje plusy. Oczywiście zobaczymy jak to będzie „w praniu”.

Poszerzono też play-offy do sześciu drużyn. Pomysł nie nowy, bo już wcześniej było to realizowane, z jakichś jednak powodów tego zaniechano. Nie daje to nam do myślenia ?W praktyce oznacza to osłabienie znaczenia rundy zasadniczej, ponieważ nie będzie już tej dramatycznej walki „o wszystko”, aby wejść do „czwórki”, skoro jest „szóstka”. Można się spodziewać – proszę wybaczyć szczerość – że Grudziądz z Ostrowem Wielkopolskim będą bić się o to, żeby nie spaść, a reszta powalczy w „szóstce” play-offów. I mniej więcej wiadomo, kto w nich będzie. Oczywiście kolejność jest ważna, bo lepiej w ćwierć finale play-offów nie wpaść od razu na Wrocław…

Dla mnie poszerzenie formuły play-offów jest i ciekawe i kontrowersyjne. Z jednej strony będzie więcej meczów, a to oznacza więcej radości dla kibiców i więcej możliwości zarobku dla klubów z tytułu biletów na ten jeden mecz więcej – „ćwierćfinałowy”. To z kolei też większe zarobki dla zawodników. Ci akurat źle nie mają. Jest tajemnicą Poliszynela, że za podpis mistrzowie biorą milion złotych, a za każdy punkt osiem tysięcy. Najlepsi juniorzy niewiele mniej, a to między innymi dzięki temu, że nie dopuszczono juniora zagranicznego – w słusznej trosce o przyszłość polskiego żużla, ale na zasadzie „coś za coś”: nie patrząc już na kasę klubów, które muszą przepłacić polskiego juniora. Najlepsi juniorzy za podpis biorą, z tego, co słyszymy 80% tego, co najlepsi seniorzy, a więc 800 tysięcy (a za punkt podobno też 8 tysięcy…).

A ja powtórzę niczym Katon Młodszy: „Ceterum censeo Cartaginam delandam esse”. Czyli przedkładając na język polskiego żużla: „Zaprawdę powiadam Wam – Ekstraliga powinna być powiększona do 10 zespołów!!!”

*tekst ukazał się na portalu interia.pl (25.11.2021)


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport