W dniu,gdy ten numer „Sieci” dotrze do Państwa swoje 79 urodziny obchodzić będzie FIVB czyli Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej. Patronuje ona dyscyplinie, która jest sportem zespołowym "numer 1” w Polsce. FIVB "urodziła się"w Paryżu tuż po II wojnie światowej, ale siedzibę ma w Szwajcarii (Lozanna). Skupia 218 federacji narodowych. Polska była jednym z jej 16 "ojców"z pięciu kontynentów.
FIVB znana jest z długowieczności swoich prezesów. Jej pierwszy szef Francuz Paul Libaud rządził 27 lat a jego następca Ruben Acosta z Meksyku 24 lata. Potem na krótko stery przejął Chińczyk Wei Jizhong , a potem rozpoczęła się władza Brazylijczyków: najpierw przez 12 lat kierował nią Ary Graca ,potem stery przejął Fabio Azevedo. Największą federacją kontynentalną, ale nie najsilniejszą jest AVC skupiająca kraje Azji i Oceanii. Sportowo karty w siatkówce męskiej rozdaje Europa: od 2014 roku Mistrzostwa Świata wygrywają albo Polacy (2014,2018) albo Włosi (2022, 2026), a turnieje na dwóch ostatnich Igrzyskach Olimpijskich wygrała Francja.
Polska jest na siatkarskich wyżynach w wymiarze sportowym : na ostatnich czterech męskich Mundialach zawsze byliśmy w finale, a na podium najważniejszych imprez światowych (Igrzyska, mistrzostwa globu, Liga Narodów, Puchar Świata) stajemy nieprzerwanie – z wyjątkiem Igrzysk w Tokio ,od 2018 roku. Z kolei nasze siatkarki ostatnie dwie edycje Ligi Narodów też kończyły z medalem. To akurat przypomina czasy, gdy to nasze zawodniczki zdecydowanie górowały sukcesami nad facetami: lata 1950.i 1960.oraz początek XXI wieku. Organizacyjnie też jesteśmy potęgą, bo na ostatnie trzy Mistrzostwa Świata aż dwukrotnie organizował je nasz kraj. Tylko gdy chodzi o reprezentowanie nas w FIVB jest słabo: pozycja Biało-Czerwonych jest tam kompletnie nieadekwatna do naszych wyników sportowych i sukcesów organizacyjnych. Nasz polski siatkarski „power” jest fenomenem. Mamy jedna z dwóch najsilniejszych lig świata obok włoskiej - ale nasza jest bardziej wyrównana. Gra w niej drużyna z Ukrainy, a chciał grać klub z Niemiec, ale w Berlinie zdecydowano, że ze względów prestiżowych jest to niemożliwe. Wiadomo: Berlinowi nie mieściło się w głowie, aby uznać choćby w tej kwestii wyższość Polaków. Mamy jeden z najlepszych na świecie systemów szkolenia, który owocuje medalami na mistrzostwach kontynentu i globu w różnych kategoriach wiekowych. Nasi kibice są tak rozbestwieni, że brak złotego medalu na MŚ i IO uważają za porażkę. Chyba słusznie. Przecież minimalizm w sporcie to grzech.
*Artykuł ukazał się w tygodniku "Sieci"




Komentarze
Pokaż komentarze