Blog
Silna Polska w Europie Narodów
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki Eurodeputowany. Polityk PiS.
108 obserwujących 2739 notek 1328783 odsłony
Ryszard Czarnecki, 10 sierpnia 2017 r.

Za górami, za lasami był sobie prezydent...

977 21 0 A A A



Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami mieszkał kiedyś pan prezydent. Prezydent był szczerze prozachodni i proNATOwski. Nie lubił też, prawdę mówiąc, komuchów. Na prezydenta zgłosiła go prawica. Pan prezydent uznał jednak, że rola jego obozu politycznego, jego zaplecza partyjnego tak naprawdę skończyła się w dniu wyborów. Rządził zatem nie zważając na formację polityczną, która go zgłosiła. I choć w jego kraju panował system parlamentarno-gabinetowy, decydująca rola należała do rządu, a nie Głowy Państwa, to prezydent nie był „od macochy” i w szeregu ważnych spraw miał bardzo istotne zdanie. Obóz prezydenta, czy może raczej: pierwotny obóz prezydenta, był coraz bardziej rozczarowany, że „ich” prezydent lekceważy sobie prawicę ujawnię, że o prawicowego prezydenta chodziło gdy doszło do roku wyborów, prezydent z osłupieniem skonstatował, że jego formacja polityczna nie chce wystawić go ponownie. Pomyślał nawet, czy aby nie startować samodzielnie, ale skalkulował, przeliczył i słusznie uznał, że jako kandydat „niezależny” nie ma żadnych szans. Rządził przez 5 lat – ujawnię, że w jego kraju kadencje prezydenckie są pięcioletnie … i basta. O kim ta opowieść? Nie, nie, żadnych takich. Żadne tam aluzje. Mowa o byłym prezydencie Bułgarii Rosenie Asenowie Plewneliewie. Rok ode mnie młodszy, inżynier i biznesmen, a potem minister rozwoju regionalnego i dróg publicznych a właśnie, może premier Morawiecki rozszerzy nazwę swojego resortu o ten drugi człon: roboty publiczne... (mam kandydatów do tychże robót aż na pęczki!).


Bułgarska story ma jeszcze drugie dno. Centroprawicowa partia GERB, która najpierw wylansowała Rosena Plewneliewa, a potem go skasowała, wystawiła Ceckę Caczewą Dangowską, która przez dwie kadencje była ichnim Kuchcińskim czyli marszałkiem Sejmu, a potem została ichnim Ziobrą czyli ministrem sprawiedliwości. Ta poniosła klęskę uzyskując ledwo 36% głosów i zdecydowanie przegrywając z Rumenem Radewem – moim równolatkiem, generałem lotnictwa, a przed objęciem prezydentury przez dwa lata szefem Bułgarskich Sił Powietrznych.


Jaki morał płynie z tej opowiastki z Sofii rodem? Ano taki, że prezydent zagrał się na śmierć, bo choć miał lepszą prasę na Zachodzie niż jego formacja, to przecież nie telewizje znad Sekwany i gazety znad Renu zgłaszają kandydatów na prezydenta w jego ojczyźnie. Ale też, chcąc nie chcąc, przyczynił się do spektakularnej klęski własnego obozu politycznego, który został „pozamiatany” przez lewicę.


Z bułgarskim byłym prezydentem bardzo dobre relacje osobiste miał prezydent Andrzej Duda. Ciekawe, czy mu Bułgar opowiedział dlaczego nie wystartował na drugą kadencję?


* Felieton ukazał się w „Gazecie Polskiej” (02.08)

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @OBSERWATOR24 Dziękuję, niedługo wydam książkę z takimi właśnie reportażami.
  • @TEODOR49 Dziękuję za dobre słowa.
  • @MAREK.W Dziękuję za miłe słowa. Co do Rosji: niestety, znacznie dłużej niż rok...

Tematy w dziale Polityka