Ryszard Surmacz
Nie bądźmy naiwni.
3 obserwujących
33 notki
8225 odsłon
1124 odsłony

O Chinach

Wykop Skomentuj22

W styczniowym numerze „Kuriera Wnet” ukazał się ciekawy artykuł prof. Kazimierza Dadaka dotyczący relacji chińsko-amerykańskich. Profesor jest wykładowcą na Hollins Univesity w Virgini’i, ma więc możliwość spojrzenia na problem z dalekiej i bliskiej perspektywy jednocześnie. Artykuł nosi tytuł: Nowa zimna wojna i można go potraktować jako geopolityczny. Podnosząc znaczenie artykułu, najpierw odniosę się do samego pojęcia „geopolityki”, potem chcąc pokazać całość ujęcia przedstawię kolejno, chiński i polski punkt widzenia.

Co to jest geopolityka

Geopolityka definicji ma wiele. Nie ma natomiast zgodności, czy geopolityka jest nauką, czy też nią nie jest. Gdy natomiast odwrócimy problem i spytamy czym jest nauka, napotkamy podobne trudności. Geopolityka jest więc rozległą dziedziną, która obejmuje kilka obszarów naukowych jednocześnie. Wymaga dużej wyobraźni: politycznej, kulturowej i historycznej – jednocześnie. Ważne w niej są fakty, ale jeszcze ważniejsza jest ich interpretacja i właściwe kojarzenie zdarzeń.

Mówiąc skrótowo, geopolityka jest teorią i praktyka jednocześnie (tylko w Polsce może funkcjonować jakaż teoretyczna lub akademicka). Zajmuje się geograficzno-politycznymi uwa-runkowaniami, które wykorzystywane są w bezpardonowej grze o narodowe, państwowe, rzadziej, cywilizacyjne cele. W tej grze narzędziem jest wszystko to, co składa się na siłę fizyczną, a więc: państwowe lub narodowe walory moralne, stan armii, wydolność gospodarcza, kulturowa i odporność polityczna, a także poziom wykształcenia i stopień gotowości społecznej do działania. Siła, jako całość, potrzebna jest do zorganizowania przewagi nad nieprzyjacielem lub wzmocnienia własnej tężyzny na polu rozgrywek – krajowym i międzynarodowych… Warto przy okazji dodać że geopolityka, jest najlepszym i najskuteczniejszym nauczycielem, ustawia obywatelowi umiejętność selekcji faktów oraz właściwy ogląd wydarzeń. A to w życiu codziennym rzecz bezcenna.

Istotne fragmenty

W artykule Dadaka dominują dwa aspekty: ekonomiczny i zachodniocywilizacyjny. Przedstawione problemy widziane są więc okiem Polaka z oddali. Artykuł ma walory poznawcze, ale również takie fragmenty, z którymi warto podjąć polemikę. Wymienię trzy z nich:

1. Po rozpadzie ZSRR wydawało się, że Stany Zjednoczone na zawsze pozostaną jedynym supermocarstwem. Przejawem tego stanowiska była słynna swojego czasu książka „Koniec historii i ostatni człowiek” Fukuyamy. Ten tryumfalizm srodze się zemścił…

Dziś już widzimy, że książka Fukuyamy była dowodem na oderwanie się zachodnich elit od rzeczywistości. Kult składany marksizmowi, jako pierwszej koncepcji całościowej, mógł przesłonić niezbitą prawdę, że człowiek w machinie wszechświata jest zaledwie trybikiem. I nie chodzi tu o aspekt religijny, lecz racjonalny. Zachód nie będzie więc przewodniczył nadchodzącym światowym przemianom.

2. W 2015 r. Chiny ogłosiły dziesięcioletni plan nazwany Made in China 2025, stawiający sobie za cel uzyskanie daleko idącej niezależności w zakresie wybranych kluczowych technologii. Ten plan zakładał, że w roku 2049, w stulecie powstanie ChRL, kraj ten ma uzyskać światową dominację.

Jak pisze Dadak, Chiny dużo więcej przywożą do Stanów, niż Ameryka eksportuje do Chin. Dodać trzeba, że chińska nadwyżka budżetowa jest tak potężna i sugestywna, że coraz więcej państw zaczyna współpracować bardziej z Chinami, niż USA. Decyzyjny punkt ciężkości nieuchronnie przesuwa się na Wschód, a solidarności cywilizacji zachodniej nie widać. Zmusza to Amerykanów do komasacji kapitału obronnego i swoistej dyskryminacji: UE musi płacić cła za stal, i kto wie, może będzie musiała za samochody. Polsce też przypomniano o płaceniu odszkodowań za mienie pożydowskie, które popłynie do banków amerykańskich. Taka postawa rodzi reakcje, a więc Stany zaczynają jednoczyć przeciw sobie Chiny, Niemcy (UE), Rosję, Iran, a nawet Japonię (Hiroszima, zniesienie ceł dla UE). Układ gospodarczo-polityczny całej zachodniej cywilizacji zaczyna się chwiać więc w swoich postawach. Korzystają na tym, w różny sposób, Chiny i Rosja. Moskwa, chcąc się maksymalnie uniezależnić od Państwa Środka, z całą bezwzględnością, uruchamia swoją koncepcje: Od Lizbony do Władywostoku.

Walka gospodarcza pociąga za sobą konieczność przygotowań do walki zbrojnej. Chiny, pod swoje potrzeby, układają świat azjatycki, i pozaazjatycki. Największe ich obawy budzi atak amerykański lub japoński od strony morza. Wbrew temu co pisze Dadak, Chiny posiadają potencjał do bycia mocarstwem lądowo-morskiego. Od strony północnej swoje granice mają zabezpieczone układem z Rosją. Na lądzie mogą więc budować Jedwabny Szlak i zdobywać kolejne tereny – to kwestia ekspansji. Na okolicznych morzach muszą jednak tworzyć strefę buforową. Najwięcej do stracenia ma tu Rosja, która została wciśnięta w kąt i skazana jest na bycie wasalem Chin. UE, a szczególnie wydarzenia w Polsce, zadecydują na ile koncepcja rosyjska (od Lizbony do Władywostoku) może się ziścić.

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka