83 obserwujących
526 notek
1638k odsłon
  299   1

Popsuta demokracja USA

Nie ulega żadnym wątpliwościom, że ordynacja wyborca USA jest jedną z najgorszych na świecie, jeśli nie najgorszą. Jest to przestarzały twór, wymyślony w wieku XVIII. Oczywiście w tymże XVIII wieku nawet się sprawdzał, jednak w XIX zaczął już sprawiać pewne problemy, by w XX okazać się kompletnym anachronizmem.

Wiele organizacji (a nawet polityków:) zdaje sobie z tego sprawę, jednak wszelkie próby naprawy popsutej demokracji napotykają na silny opór, zazwyczaj ze strony polityków republikañskich, czy też ich zwolenników. To nie jest zaskoczenie, ponieważ Republikanie zdecydowanie lepiej wypadają przy takiej właśnie, popsutej demokracji.

Specjaliści badający niuanse amerykańskich wyborów wykazują, że jeśli głosy w wyborach prezydenckich rozłożą się po połowie, to kandydat republikanów ma 65% szans na zwycięstwo, zaś w Kongresie Demokraci potrzebują co najmniej 7% więcej głosów, by przynajmniej wyrównać szanse.

Nie bez znaczenia jest też to, że jest ona łatwym celem ataku. Jest już niezbitym faktem, że w wyborach prezydenckich 2016 roku Rosja, przy pomocy rosyjskich hakerów i trolli, próbowała wpłynąć na wynik wyborów i przechylić szalę na stronę Trumpa. Ich działanie mogło być efektywne i naprawdę mogło wpłynąć na wynik wyborów, ponieważ ordynacja wyborcza USA jest na to bardzo podatna.

Kolegium elektorów

Zasada "zwycięzca bierze wszystko" w odniesieniu do głosów elektorskich w poszczególnych stanach, ma chyba największy wpływ na to, że z wyborów robi się łatwy cel do ewentualnych nadużyć, zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Można wygrać całe wybory tylko dzięki niewielkiej przewadze w jednym stanie (np. 537 głosów), mimo iż łącznie ma się kilka milionów głosów mniej od kontrkandydata.

Kolegium elektorów wymyślono oczywiście we wspomnianym XVIII wieku. Autorzy tego rozwiązania wyszli wówczas z założenia (zresztą bardzo rozsądnego w tamtych czasach), że Amerykanie przecież nie mogą znać kandydatów na urząd prezydenta. Zatem przekazanie prawa do wyboru w ręce doświadczonych i lepiej zorientowanych przedstawicieli będzie jedynym sposobem na to, by ten wybór był podejmowany przez ludzi w pełni uświadomionych.

Jednak obecnie, gdy niemal każdy wyborca ma w zasadzie nieskrępowany dostęp do informacji, kolegium elektorskie nie ma już żadnego uzasadnienia swego bytu i powinno zostać zlikwidowane.

Gerrymandering

Jest to wyjątkowo obrzydliwe zjawisko, nieustannie obecne przy organizacji amerykańskich wyborów. Polega ono na takim wyznaczaniu okręgów wyborczych, by przedstawiciele danej partii mieli większe szanse na otrzymanie mandatu. Nazwa wywodzi się od gubernatora Elbridge'a Gerry'ego, który jako pierwszy się tym zajął, no i słowa salamandra, ponieważ jeden z okręgów, jakie wytoczył niesławny gubernator, miał absurdalny kształt salamandry.

Gerrymandering to oszukańczy system, który ma chronić polityków przed odpowiedzialnością i ma im zapewniać im trwanie na swoich stanowiskach.

Nie jest przypadkiem, że rotacja wśród senatorów i kongresmenów jest naprawdę niewielka i mandat w USA można piastować baaaardzo długo:)

Przywilej głosowania

Początkowo w USA prawo do głosowania mieli biali, zamożni mężczyźni, czyli około 20% społeczeństwa. Później te prawa rozszerzono na pozostałych mężczyzn, byłych niewolników i kobiety, co jednak natychmiast (przynajmniej jeśli chodzi o byłych niewolników) spotkało się z bardzo silnym oporem.

Zaczęto wprowadzać ograniczenia, mające uniemożliwiać, czy choćby utrudniać wyborcom głosowanie. Najpierw były to opłaty dla głosujących po raz pierwszy, co w przypadku byłych wyzwoleńców miało przecież duże znaczenie. Później organizowano dla nich testy dopuszczające z czytania i pisania (byli to w końcu niepiśmienni niewolnicy), a gdy to przestało działać, zamieniono je w absurdalne testy z pytaniami w rodzaju "How high is up?", byle tylko mieć pretekst i odmówić im prawa do głosowania.

Skuteczną metodą okazało się odebranie praw wyborczych skazańcom. To szybko doprowadziło do gwałtowniej kryminalizacji czarnych, których poddawano represjom właśnie w celu ich kryminalnego napiętnowania i pozbawienia praw wyborczych.
Oczywiście obecnie najpopularniejsze metody na odbieranie praw wyborczych w USA to klasyczne zniechęcanie do udziału w wyborach, czyli zamykanie lokali wyborczych w dzielnicach zamieszkiwanych przez Afroamerykanów i Latynosów. Na pewno widzieliście filmiki, w których wypowiadają się ludzie oczekujący wiele godzin przed lokalami wyborczymi na oddanie głosu. Jest to oczywista dyskryminacja wyborcza.

Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w USA południowe, republikańskie (chodzi o władze) stany (jak Teksas i Arizona) zamknęły około 1200 lokali wyborczych, zazwyczaj w hrabstwach, gdzie żyje wielu ... kto zgadnie ... Afroamerykanów i Latynosów.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka