93 obserwujących
562 notki
1720k odsłon
  140   0

Morbius, czyli pseudowampir vs pseudokrytycy

Morbius to film nieudany ... niestety. Osobiście zawsze lubiłem tego komiksowego pseudowampira, jego nieprzewidywalność, szlachetne uczynki pomieszane z bezsensownymi atakami wściekłości, a przede wszystkim dziwaczne postaci, rojące się wokól niego, jak Werewolf by Night, Hunger, Basilisk, czy też jego stukniętą sekretarkę i narzeczoną, Martine.


Jednak mimo zaangazowania dwóch znakomitych aktorów (Jared Leto i Matt Smith), film zwyczajnie nie wyszedł. Jest oczywiście parę fajnych scen - polowanie na nietoperze, akcja na statku (kolejne nawiązanie do sławnego filmu Nosferatu z 1922:), Milo (komiksowy Hunger) i jego euforyczny taniec, ale bzdur tutaj też nie brakuje. Film do połowy jest nawet OK, jednak dalej, zamiast doprowadzić nas do finału, wprowadza coraz większy chaos ...

Mam takie nieodparte wrażenie, że Morbius został straszliwie pocięty, gdyż czuć w nim pewien brak ciągłości, nawet w teaserach są sceny, których nie ma w flmie. Problemem zatem nie jest to, co jest w tym filmie, tylko to, czego w nim nie ma. Tak to bywa, że scenariusz i reżyser już nie wystarczą. Pracę nad filmem wieńczą wszechmocni producenci, którzy machając bez opamiętania nożyczkami, wycinają takie właśnie potworki:)

Matt Smith powinien dostać więcej czasu antenowego, bo ten aktor jest super i jego transformacja byłaby doskonałym, acz krzywym odbiciem tej Morbiusowej. A jeśli już zdecydowali się przemienić Martine, to powinni ją też wystylizować na komiksową - blada cera, czerwone ślepia (mignęły jedynie przez chwilę), no i oczywiście jej parasol przeciwsłoneczny:) Więcej "zwykłych" scen akcji, więcej grozy, bo to w końcy są wampiry!

Niestety, nie udało się. A to wielka szkoda, bo można było zrobić naprawdę fajny film.

Czy można go polecić? Jak ktoś lubi takie filmy ... niektórym się może nawet spodoba, innym pewnie nie ... jednak z pewnością nie należy się kierować recenzjami krytyków. Jak zawsze, najlepiej samemu ocenić.

Bo najciekawsze jest to, jak Morbius został oceniony przez tzw. zawodowych filmowych krytyków. Widzowie dali mu na rotten tomatoes 70%, co w tym w tym konkretnym przypadku może być troszkę niezasłużonym sukcesem, niewielkim ale zawsze. Zawodowi krytycy jednak pojechali po całości - zaledwie 16%. To kompletny absurd! Film jest oczywiście byle jaki, jednak wciąż dużo lepszy od takich Eternals, czy Captain Marvel, które od tych samych krytyków dostały 47% i 79%.

Skąd zatem ta przesadzona surowość wobec Morbiusa?

Wytwórnia Sony nie należy do ulubieńców krytyków filmowych ... łagodnie mówiąc:) Pewnie z tego powodu, że nie ulega obecnym trendom - feminizmowi i woke culture. Po prostu robi filmy, czasem lepiej, czasem gorzej, jednak (jak dotąd) bez wciskania poltyki. To właśnie jest powodem, że zawodowi krytycy zawsze wściekle atakują jego produkcje, nazywając je bardzo często zwykłym fanserwisem:)

A żeby było zabawniej - Sony ma najlepsze wyniki za 2021 rok wśród wszystkich amerykańskich wytwórni, gdy tacy giganci, jak Warner Bros i Disney zaliczyły ogromne straty:) Więc chyba im się opłaca być apolityczną wytwórnią, nawet jeśli krytycy filmowi dostają ataków wściekłości, gdy tylko pojawia się jakiś ich film.

Morbius miał otwarcie 39 mln, trochę kiepsko jak na filmy komiksowe, ale to postać jest zdecydowanie mniej znana niż Spider-Man, czy nawet Venom i tego należało się spodziewać. Film ma szansę się zwrócić, nawet nieco zarobić, ponieważ jego budżet to ledwie 75 mln ... kolejna cecha Sony - oszczędza na wydatkach, głównie na pensjach dla gwiazd, reżyserów i producentów, bo to one są zawsze największym obciążeniem.

P.S.

Osobiście nienawidzę krytyków filmowych. Uważam ich za nierzetelnych i pozbawionych kompetencji urzędników, jawnie już pracujących dla wielkich wytwórni.

Doskonałym przykładem jest serial Orville, którego sezon 1 został przez krytyków oceniony na 30%. Jednak sezon drugi ci sami krytycy przyjęli z dziwacznym entuzjazmem - aż 100%. Skąd ta bezsensowna rozbieżność? Nie było żadnej różnicy pomiędzy sezonami. Więc co się stało, że krytycy gremialnie zmienili zdanie? Ano stała się jedna rzecz - Disney kupił Foxa, czyli nabył też prawa do serialu Orville ...

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura