94 obserwujących
579 notek
1742k odsłony
  96   1

Thor: Love and Thunder - straty czy zyski?

Ten film powinien zarobić masę pieniędzy, którymi Disney pokryłby bolesne straty, jakie poniósł na filmach Black Widow, Shang Chi i Eternals. Tym bardziej powinien, bo mowa tutaj o ostatnim z wielkiej trójki MCU ... chodzi oczywiście o Thora:)

Film miał budżet 250 mln USD, zaś zarobił 337 mln w USA i 410 mln za granicami. To się już wiele nie zmieni, bo zgodnie z prawem malejących przychodów mogą poprawić swój wynik w obu przypadkach najwyżej do 345 i 415, czyli razem będzie to 760 mln. Teoretycznie wynik jest świetny, bo czytając łopatologicznie to w końcu zysk 760 mln przy kosztach 250 mln, lecz jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

Bowiem do budżetu filmu należy dodać koszty marketingu i promocji, które po pandemii gwałtownie wzrosły i dla takich blockbusterów przekraczają nawet 200 mln (Spider-Man: No Way Home miał koszty promocji 242 mln). Tak więc łączny koszt ostatniego Thora można śmiało oszacować na 450 mln i nie ma w tym żadnej przesady.

Zaś kwota 760 mln za sprzedane bilety to kwota brutto. Według ostatnich raportów w USA do producentów wraca 55%, zaś z zagranicy średnio 43%. Wyjątkiem były zawsze Chiny - od nich wracało jednie 25%, ale zważywszy na tak ogromną publiczność, to i tak były to duże pieniądze. Tak więc w kraju Thor zarobi dla Disneya 188 mln, zaś za granicami 178 mln, czyli razem to będzie ledwie 366 mln ... Ostatecznie film przyniesie stratę w wysokości około 84 mln USD. To są oczywiście przybliżone wyliczenia, zaś korekta o 10-15 mln jest możliwa, tylko nie wiadomo w którą stronę:)

I to jest koniec przychodów z tego filmu. Niedługo Thor trafi na serwis streamingowy Disney+ i nie ma już mowy o żadnych liczących się pieniądzach ze sprzedaży dvd i blu-ray (które i tak nie były nigdy duże), czy też z udostępniania filmu do innych sieci telewizyjnych. Koniec.

Film Thor: Ragnarok zarobił w 2017 roku 853 mln. To prawda, że 112 mln to były Chiny, ale film był sporo tańszy (180 mln budżet i 100 mln promocja). No i bilety były wtedy dużo tańsze (kilkanaście procent), co wskazuje, że stracili wielu fanów.

Mamy tu już bardzo wyraźną tendencję - filmy Disneya są nie tylko coraz gorsze i przynoszą coraz mniej pieniędzy, ale też są dużo droższe i chodzi na nie coraz mniej widzów.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale