Ryuuk Ryuuk
380
BLOG

Onimusha i Niebieskooki samuraj, dwa przeboje Netflixa

Ryuuk Ryuuk Kultura Obserwuj notkę 8

Netflix umieścił niedawno w swojej ofercie dwa bardzo ciekawe seriale anime, zasługujące przynajmniej na krótkie omówienie.

"Onimusha"

Serial jest oparty o starą serię gier firmy Capcom. Bohaterem jest tutaj sławny Miyamoto Musashi, najwspanialszy z japońskich wojowników, zwycięzca w ponad 60 pojedynkach, filozof, poeta, postać niezwykła i inspirująca do dzisiaj.


Musashi stoi na czele grupy barwnych wojowników (jak treser jastrzębi Goro-Maru, piekielnie inteligentny choć słaby w walce Sahei, czy też mnich pilnujący demonicznej rękawicy), zatem inspiracja Siedmioma samurajami jest oczywista. Ta niedobrana grupa ma stłumić bunt w jednej z wiosek, co szybko zmienia się w walkę z prawdziwymi potworami. Na szczęście Musashi ma demoniczną rękawicę, która może więzić potępione dusze, jednak cena za jej użycie może okazać się zbyt wysoka.

Ciekawostka - najsławniejszego szermierza Japonii gra sam Toshiro Mifune (aktor już nieżyjący), a raczej jego animowana postać, przywrócona w ten sposób do życia ... nader interesujący pomysł, ponieważ Toshiro Mifune (jeszcze za życia) grał już Musashiego:) Każdy miłośnik talentu tego wielkiego aktora szybko to zauważy, nie tylko jego wygląd ale też jego sposób poruszania, maniery.

Niewątpliwą zaletą tego filmu jest ogromny profesjonalizm, jaki ujawnia się w scenach walk. Doskonale widać, że twórcy mają pojęcie o japońskich sztukach walki. Nawet gdy Musashi ćwiczy, to wszystko jest doskonale pokazane, jak wyciąga miecz, prawidłowo ujmuje rękojeść, zakłada palec na tsubie, czy też poprawnie wkłada miecz do pochwy. Technika walki mieczem jest tutaj pokazana bez zarzutu.

Nie brak też innych postaci historycznych. Przywróceni do życia bracia Yoshioka to naprawdę dawni przeciwnicy Musashiego, podobnie jak sławny Sasaki Kojiro, mistrz walki wielkim mieczem nodachi, o którym sam Musashi wyrażał się z ogromnym szacunkiem.

Niektórych mogą razić elementy fantastyczne, demony, zombie, itd. Jeśli ci to jednak nie przeszkadza, to warto ten serial obejrzeć, choćby dla głównego bohatera, bo Miyamoto Musashi jest tutaj pokazany po prostu rewelacyjnie.

"Niebieskooki samuraj"

Ten serial jest przez wielu bardzo wychwalany, jednak nie zdołał zgromadzić większej widowni i pewnie dlatego Netflix pierwszy odcinek umieścił darmowo na youtube ... tacy są pewni swego:)

To jednak typowy produkt spod znaku WOKE, czyli girl power, źli i głupi faceci, historyczne bzdury, no i ogólnie cała masa bredni. Jednak ponieważ jest to podane "ręką komputera", czyli przy pomocy grafiki komputerowej na naprawdę najwyższym poziomie, serial może urzekać wizualizacją ... dlatego też niektórym bardzo się podoba.


Mnie jednak nie przypadł on do gustu, mimo niewątpliwych zalet wizualnych. Historia zemsty troszkę razi (odnalezienie i zabicie ojca), zaś mścicielem jest tutaj dziewczyna o imieniu Mizu, udająca mężczyznę. Stała się ona niepokonanym szermierzem, bo podglądała samurajów, testujących swą broń ... naprawdę:) Dzięki swemu podglądactwu może teraz wycinać do nogi małe armie.

No cóż, nie nauczysz się szermierki podglądając samurajów ... trzeba do tego niezwykle ciężkiego, wieloletniego i specjalistycznego treningu, najlepiej pod okiem mistrza i trenując z innymi adeptami tej sztuki. Pomijam już fakt, że kobieta nie ma szans, by zostać niezwyciężonym samurajem, ale mogli być nieco bardziej kreatywni co do sposobu zdobycia przez Mizu tych fantastycznych, wręcz nadludzkich umiejętności. Jedno też trzeba zaznaczyć - twórcy Niebieskookiego samuraja są dokładnym przeciwieństwem twórców Onimusha, ponieważ nie mają bladego pojęcia o szermierce japońskim mieczem. Mizu nie potrafi nawet prawidłowo trzymać rękojeści, zaś choreografia walk jest w wielu przypadkach wręcz absurdalna ... 

Najbardziej jednak nie podobała mi się sama Mizu. Jest ona arogancka, źle wychowana i czasami wręcz chamska. Można by pomyśleć, że jej postać została w całości zaprojektowana przez wściekłą feministkę, której głównym celem życia było obrażanie facetów i wykazanie wyższości kobiet nad mężczyznami. Według niektórych, serial został zbyt ... hm ... uwspółcześniony ... łagodnie mówiąc:) Jest tutaj też inna postać żeńska, która próbuje się wyrwać z opresji patriarchatu, tzn. sztywnych norm społeczeństwa japońskiego, odmawiając małżeństwa z synem shoguna, czyli pierwszym kawalerem kraju. Warto zauważyć, że coś takiego mogłoby doprowadzić do katastrofy jej ród (shogunowi się po prostu nie odmawiało), zaś jej poszukiwania ukochanego po domach publicznych, udając kurtyzanę, przebiło wszystkie inne absurdy.

Według tego serialu w Japonii 1657 roku broń palna jest nieznana i dlatego można ją wykorzystać jako wunderwaffe ... To nieprawda, Japończycy wtedy już doskonale znali broń palną, wiedzieli jak się nią posługiwać i jak się przed nią bronić. Sprowadzenie jej w dużej ilości i uzbrojenie w nią armii niewiele zmieniłoby w rozkładzie sił.

Muszkiety mają też ogromny zasięg i niezwykłą celność ... znowu bzdura. W rzeczywistości ich zasięg był mniejszy od łuku a celność po prostu koszmarna.

Potężny i wpływowy daimyo udaje się samotnie (ma tylko w oddali łuczników) na spotkanie z dwoma samurajami, po których powinien się spodziewać wszystkiego najgorszego ... i słusznie, bo najpierw wysłuchuje obelg, by w końcu stracić rękę. Litości! Takim daimyo (japońscy feudałowie) towarzyszyłaby świta najlepszych samurajów, którzy odpowiadali za życie swego pana i obserwowaliby każdy ruch "gości", gotowi zabić ich z byle powodu.

Jak już wspomniałem, serial (mimo swych zalet estetycznych) nie przypadł mi do gustu ... ale jak ktoś lubi historie spod znaku girl power, feministyczne manifesty i nie przeszkadzają mu historyczne absurdy ... to kto wie, może mu się spodobać.

Ryuuk
O mnie Ryuuk

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura