93 obserwujących
564 notki
1722k odsłony
  7619   0

Najgorszy król w historii Rzeczpospolitej

Te słowa Sulejmana do Zygmunta były często pokazywane przez polskich dyplomatów w Stambule, gdyż sam pergamin którego dotykały palce największego z sułtanów był dla tureckich dostojników świętością.

Te doskonałe relacje nie były jedynie zasługą Roksolany, owej sławnej „siostry”, tylko zdrowego rozsądku. Wszyscy doskonale wiedzieli, że konflikt zbrojny obu stronom może przynieść jedynie ogromne straty. Sługa doktryn jednak w jawny sposób dążył do wojny z Turcją, gdyż jako gorliwy katolik uważał to za swój święty obowiązek.

Szwecja

W tym, jak Zygmunt III Waza dążył do zdobycia korony szwedzkiej, widać tak koszmarną nieudolność, że można podejrzewać go nawet o celowe sabotowanie własnych posunięć:) To oczywiście przesada, bo szczerość intencji Zygmunta nie ulega wątpliwościom. Chciał królować w Szwecji, tyle że katolickiej. A dla owej skatolicyzowanej korony szwedzkiej był gotów poświęcić wszystko, dobro Rzeczypospolitej także … no i je poświęcał:)

Wojny ze Szwecja były szczytem absurdu, bo za religijne rojenia oczadziałego władcy nasz kraj płacił ogromną cenę, gdy tymczasem zawarcie pokoju byłoby korzystne. Nie jest prawdą, że Gustawa Adolfa zaprzątał całkowicie problem Dominium Maris Baltici, czyli zdobycie panowania na Morzu Bałtyckim. Ten wojowniczy władca aż się palił, by wziąć udział w wojnie trzydziestoletniej. Był do niej wciągany przez Anglię, Francję i Niderlandy. Sami Szwedzi prowadzili odpowiednią akcję propagandową, wskutek której protestanci na kontynencie wyczekiwali Gustawa Adolfa niczym Mesjasza. Jednak nie mógł on się na ową wytęskniona wojnę wybrać, zostawiając swego największego wroga za plecami …

Należy wyraźnie zaznaczyć - król szwedzki pragnął wziąć udział w wojnie, która kawałkowała tereny Rzeszy, czyli jego działalność była dla Rzeczpospolitej bardzo korzystna. Zamiast mu to umożliwić i ugrać tytułem tego duże ustępstwa, tępy upór w kwestiach nierealnych praw do korony szwedzkiej i religijnych sprawił, że nie tylko nic na tym nie zyskaliśmy, ale też Gustaw Adolf finansował wojny z Rzeczpospolitą za pieniądze jakie łupił na naszym handlu.

Ale by poprawić nasza sytuację w Inflantach i Prusach, Zygmunt III Waza musiałby się stać tym, kim nigdy nie był, po prostu królem Rzeczypospolitej. On jednak wolał zostać malowanym królem Szwecji, postawić nasz kraj w roli bastionu kontrreformacji, stracić Inflanty, Rygę i miasta Prus. Najlepiej o tym zaświadczają zygmuntowe napominania kanclerza biskupa Zadzika (negocjującego wartki pokoju w Altmarku), że nieustępliwość w sprawach wiary jest ważniejsza od Torunia, czy jakiegoś Braniewa.

Chanat krymski

W pierwszej połowie XVII wieku w wyniku najazdów tatarskich na Rzeczpospolitą śmierć poniosło około 200 tys. osób, nie wiadomo ile dostało się w jasyr, straty w gospodarce są trudne do oszacowania. Ani przedtem ani potem nie dochodziło do takiego przepływu łupów na Krym. Przychylni Zygmuntowi historycy tłumaczą to zaangażowaniem króla na innych frontach, co wpłynęło na trudności w zajęciu się tym problemem …

A przecież szlachta Rzeczypospolitej chętnie przystałaby na podatki w kwestii tatarskiej. Ostro gardłowała przeciwko wydatkom na wojnę ze Szwecją i Moskwą, ponieważ te wojny uważano za prywatne przedsięwzięcia króla. Nie chciała wojny z Turcją, i tylko gdy sprawa stała się pilna, potrafiła zdobyć się na wysiłek. Jednak w przypadku Tatarów spokojnie można było liczyć na uchwalenie podatków.

Zygmunt III jednak nie chciał rozwiązać sprawy tatarskiej. Dlaczego? Ponieważ Tatarzy byli poddanymi sułtana, więc atakując nasze tereny nastawiali wrogo szlachtę Rzeczpospolitej w stosunku do Turcji. Stronnictwo królewskie liczyło, że czambuły tatarskie przełamią w końcu niechęć do wojny polsko-tureckiej.

Istniała w Rzeczpospolitej jeszcze jedna teoria, która nakazywała z chana krymskiego uczynić lennika, metoda mniej brutalna ale pewnie skuteczniejsza. Losy chana Mehmeda IV Gireja, który bardzo pomógł naszemu krajowi w ciężkich chwilach, zaświadczająm, że nie była to jedynie mrzonka.

Habsburgowie

Nie da się ukryć, że Zygmunt III Waza miał straszliwy kompleks habsburski:) Normalnie wyniosły i pogardliwie traktujący innych, w obliczu tej dynastii zginał kręgosłup. Jak to mawiano - był królem dla poddanych i poddanym dla Habsburgów. Szczytem poddaństwa Zygmunta było ofiarowanie Habsburgom polskiej floty, wsławionej zwycięstwem pod Oliwą. Zaiste trudno znaleźć podobny przykład głupoty.

Dwór Wazów był tak naprawdę dworem habsburskim, nawet wśród dam ze świecą można było szukać Polki. Druga z jego żon Habsburżanek wręcz jawnie składała raporty na swój rodzinny dwór, zaś Zygmunt nie tylko nie próbował wpłynąć jakoś na te raporty (czy przynajmniej je kontrolować) ale nawet swą żonę do tego zachęcał … No cóż, był sługą doktryn, a przecież doktryny najlepiej gnieżdżą się w umysłach tępawych.

Lubię to! Skomentuj80 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura