82 obserwujących
519 notek
1613k odsłon
19691 odsłon

Tajemnice polskiej szabli, czyli o szermierce krzyżowej

Wykop Skomentuj27

Szabla trafiła do naszego kraju najprawdopodobniej w czasie najazdów mongolskich, jednak przez długi czas była bronią wyłącznie plebejską, pogardzaną przez rycerzy a używaną jedynie przez prostych wojowników, i to też zamiennie np. z kordem, czy swojskim toporem. W postaci „szlacheckiej” trafiła oczywiście z Węgier (już w XV wieku), Węgrzy zaś zaadaptowali szablę turecką.

Szabla to broń używana przez koczowników, specjalizujących się w walce na odległość (przy pomocy łuku) i zdecydowanie niechętnych walce bezpośredniej. Jeśli już używali szabli, to w czasie najazdów i wobec nieuzbrojonego przeciwnika, podczas pogoni. Jednak ta akurat szabla, która tak się spodobała Węgrom, była inna, miała niemal prostą głownię, solidny sztych i była przeznaczona do bezpośredniej walki z opancerzonym przeciwnikiem (pozwalała nawet chwycić drugą ręką za ostrze i użyć szabli jak krótkiej włóczni).

Trzeba też przyznać, że szabla na Węgrzech i w Polsce trafiła w inne środowisko, dotąd przyzwyczajone do walki mieczem. Mimo iż początkowo była ona używana jedynie przez fircyków na balach, to w końcu doceniono jej zalety, a następnie zaczęto używać jej w walce bezpośredniej.

Zdjęcie ze strony Muzeum Wojska Polskiego.

Zatem, jak walczono szablą?

Nie ma problemu z użyciem tej broni w walce kawaleryjskiej. Oczywiście zapomnijmy o znanych z filmu starciach, gdy konie krążą wokół siebie, albo gdy nawet stoją nieruchomo:) W bitwie trzeba by je chyba najpierw związać, gdyż starcia kawaleryjskie są zwykle dość gwałtowne. Tnie się gdzie jest na to okazja, dobrze w kogoś niespodziewającego się ataku, jeszcze lepiej w uciekającego lub odwróconego tyłem, a już najlepiej kaleczyło się konia. Do takich ataków szabla jest po prostu doskonała – wygięte pióro umożliwiało stosowanie długich cięć i choć przez ślizganie ostrza marnowało się energię, to jednak zabezpieczało to przed ugrzęźnięciem w elementach zbroi, czy w potężnych końskich mięśniach. Gdy się cięło pieszego, odpowiedni kształt rękojeści zabezpieczał przed wypadnięciem broni z ręki – można było pochylić się w siodle i zadać cios z pełną siłą, a nawet gdy cel się wymknął, to skręcona rękojeść ułatwiała jej utrzymanie w ręce (w późniejszych wersjach szabla miała już rękojeść zamkniętą, w której broń sprytnie się zawijała).

Jednak za te wszystkie zalety w walce konnej trzeba było zapłacić pewnymi niedogodnościami w walce pieszej. Wady tej broni to przede wszystkim mniejsza moc destrukcyjna od miecza - ciągnięte cięcia rozpraszają energię, a do tego ostrze jest nieco wolniejsze i szabla jest mało skuteczna w starciu z pancerzem (np. z kolczugą). Pchnięcia są także mniej efektywne niż przypadku miecza. Oczywiście w przypadku ciała niechronionego szablowe cięcia okazywały się bardzo skuteczne. Z ciekawostek – król August II Mocny podobno odrąbywał szablą łeb wołu.

Oczywiście nie mamy żadnych traktatów, przedstawiających sztukę walki polską szablą. Do tego w powszechnej świadomości funkcjonuje model filmowy, który szermierkę na szable zwyczajnie wykoślawił. W tym to modelu szabliści używają postaw sportowych, atakują z wypadem, bronią się twardymi zastawami, tną po zamachu czy też z samego nadgarstka. Są to oczywiście kompletne bzdury, ale nie ma powodów do zdziwienia, gdyż odpowiedzialnymi za tworzenie takich cudacznych metod są szermierze sportowi, którzy czerpią wyłącznie ze swoich doświadczeń. A przecież szermierka sportowa nie ma nic wspólnego z tradycyjną. Broń nie przypomina szabli, jako trafienia zaliczane są uderzenia lekkie, zastawy wymuszane są tzw. konwencją (tego, który pierwszy wykonuje natarcie, trzeba zablokować), sposób poruszania jest liniowy, pole trafień od pasa w górę, itd.

Opieranie się na szabli sportowej jest absurdem, jednak nawet Wojciech Zabłocki, który podjął się próby odtworzenia polskiej sztuki walki szablą, to zrobił. Stare traktaty szermiercze, na których się rzekomo opierał, nie zajmują się szablą. Traktat Starzewskiego nie ma żadnej wartości, regulaminy wojskowe mówią tylko o walce kawaleryjskiej. Zabłocki wymienia nazwiska dwóch dawnych wielkich mistrzów miecza, Hansa Tlahoffera i Fiore dei Liberi, jednak z ich dorobku w ogóle nie korzysta. Czerpie wyłącznie ze swych doświadczeń sportowych, dlatego jego wizja szermierki szablą nie różni się zupełnie od filmowej.

By zrekonstruować sztukę walki szablą trzeba najpierw  sięgnąć do źródeł, czyli do sztuki walki mieczem. Jest masa dokumentów ze średniowiecza, zaś budowa szabli węgiersko polskiej bezdyskusyjnie wskazuje na to, że zasady szermierki mieczem zaadoptowano, czy próbowano zaadaptować do szabli. Spojrzeć też należy na wschód, ku kulturom, które związane są z szablą od dawien dawna.

Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale