19 obserwujących
50 notek
95k odsłon
  1412   5

Across przez Pacyfik - kontenerowiec z drobnicą

Private Loobook

    CCNI Busan

Aug.5th 2006 - Dec.1st 2006

Busan(1/667)5 sierpień 2006

Tak jak było umówione przed urlopem, zamustrowałem i wyszedłem w morze na “CCNI Busan” dziś rano.

Jadę na NE koło 1900 będę wchodził w cieśninę Tsugaru.

Wgryzam się w papiery. Trzeci officer zamustrował 7 dni temu w Hong Kongu, a poprzedni trzeci został awansowany na drugiego, oczywiście również 7 dni temu w Hong Kongu. Mam więc dwóch świeżych oficerów.

Trzy tajfuny na raz. Na mnie, który przedziera się przez cieśninę Tsugaru między Honshu a Hokkaido celuje “Maria”, ale chyba jej ucieknę.

image

Moja kabina na CCNI Busan

Jest jeszcze jeden Polak na statku, jak zwykle starszy mechanik. I on był na „Rickmers Genoa” podczas tego zderzenia 8 marca 2005 roku. Statek szedł z Szanghaju do Dalian. Zderzyli się z koreańskim drobnicowcem o 3 w nocy. Koreańczyk zatonął w dwie minuty razem z 13 osobami załogi, dwie osoby wyciągnął „Rickmers Genoa” na tratwie ratunkowej.


image

Chief oficer, trzeci i bosman poszli na dziób w celu sprawdzenia szkód pozderzeniu. Wtedy nastąpił wybuch na dziobie. Ciała chiefa nigdy nie odnaleziono. I zaczął się pożar. Wybuch pożaru spowodowany był ładunkiem magnezu w ładowni nr 1 Pożar trwał 10 dni.


image


image

Tratwa z zatopionego statku – uratowało się na niej 2 ludzi


image

Jak wiadomo, życie ludzkie ratuje się na morzu za darmo, natomiast porzucony przez załogę statek z ładunkiem należy do ratownika prawie w całości – 80 %. Toteż zbiegły się natychmiast statki ratownicze jak sępy czekając, żeby załoga ewakuowała się na szalupie. I prawie wszyscy już byli gotowi opuścić statek, kiedy ponad 600 ton magnezu zaczęło eksplodować (właściwie eksplodował wydzielony z połączenia magnezu z wodą wodór). Polski kapitan i chief engineer powstrzymali z trudem panikę, choć część załogi przerzucili na holownik. I w ten sposób uratowali statek dla armatora

Ogólnie wypadek kosztował życie 14 osób.

Polski chief officer, który przyjechał na miejsce tego, który zginął w eksplozji na dokładkę umarł po paru dniach na serce, więc straty łączne 15 osób.

Zjawił się także koreański Coast Guard i próbowali namówić kapitana do zejścia na motorówkę, ale kapitan nie dał się sprowokować. Z tym że był gotowy, że go porwą i przekazał szyfr do sejfu chiefowi engineerowi - chief officer nie żył, filipiński drugi officer, na którego wachcie doszło do wypadku prawie zwariował, a trzeci officer był ewakuowany. Kapitana przerzucono na inną linię, bo w Korei groziło mu więzienie,choć jego statek nie był "winny" zderzeniu.

14 sierpnia 2006

Jak na razie pogoda dobra wyjąwszy trzy dni mgły na początku. Powinienem być w Manzanillo 21 rano . Byłem tam już parę razy, więc znam wszystkie wygody w pobliżu statku. Najlepsza jest plaża, 10 minut piechotę od statku. Są tam knajpy kryte palmowymi liśćmi . Dają tam lokalny narodowy napitek – tequilla nalana do orzecha kokosowego. Tym razem może się wykąpię – ostatnio byłem tu na Wielkanoc – świętowałem właśnie na tej plaży.

15 sierpnia

Dziś w Polsce wielkie święto. Narodowe i religijne. A tu znów tylko woda, na szczęście spokojna.

16 sierpnia

Jak błyskawicznie rozwija się technologia na statkach. Nie mam wprawdzie jeszcze map elektronicznych, tylko papierowe, ale poprawki digitrace są przesyłane satelitą, co czwartek. British Admirality potrafiła znowu sobie być pierwsza.

Manzanillo Anchorage “B” 21 sierpnia 2006

Rzuciłem kotwicę - pilot ma być o 2200. Statek „Arnis” ma kontenery dla nas więc muszę poczekać, aż wejdzie i rozładuje.

Po Manzanillo (2/667) 23 sierpnia

Wszystko w Manzanillo oczywiście się przewlekło o 1 dzień –najpierw rzuciłem kotwicę na kotwicowisku B, a potem, po nocy wchodziłem. Ale Manzanillo to sympatyczny port, nie męczacy, ma plażę i knajpy, więc nie miałem nic przeciwko. Teraz z zanurzeniem 10.20/10.70 m jadę do Buenaventura.

28 sierpnia

No i dojechałem na redę, a tu kazali mi zatrzymać motor i dryfować 20 mil od brzegu (piraci).

I tak dryfuję, a oprócz mnie jeszcze trzy, czy cztery inne statki, w tym dwa kontenerowce, czyli konkurencja o miejsce przy kei.

Osobiście nie mam nic przeciwko – wolę dokończyć papiery na koniec miesiąca w morzu, w spokoju, niż w porcie. A w tym układzie wychodzi Guayaquil nie 31 tylko już we wrześniu.

30 sierpnia w Buenaventura (3/668)

Po dwóch dniach włóczenia się po redzie dostałem w końcu pilota i uwiązali mnie do kei nr 7. Miałem szczęście, bo nawet mam dwa jedyne w tym porcie gantrykrany. Przeładunek 2 dni, więc się wszystko opóźni i będę w Busan dopiero 27-28 września. Potem odpowiednio później w Shanghaju i Hong Kongu, a potem nie wiadomo - w schedule piszą “phase out” czyli bez zatrudnienia na razie. Mam nadzieję, że nie kończy się dobre prosperity na transport morski.

Guayaquil (4/669) 2 września 2006

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości