Dla kogo amerykańska tarcza?
Po ogłoszeniu przez lewicowego prezydenta Obamę o rezygnacji przez USA z budowy tarczy antyrakietowej(1) — red. Andrzej Tadeusz Kijowski w bardzo emocjonalnej notce zatytułowanej „17.IX.2009 — dowiódł, że Polską rządzą dziś Zdrajcy Stanu”, przypomiał m.in. publiczne oświadczenie ministra spraw zagranicznych RP, że „Rosja w NATO nie stanowi zagrożenia dla polskich interesów“, a „pakt Putin-Merkel-Obama będący odpowiednikiem paktu Ribbentrop-Mołotow czy Teherańskiego układu został już najprawdopodobniej gdzieś potajemnie spisany“.
Współcześnie, takich niedemokratycznych paktów już nie trzeba potajemnie spisywać. Od tego istnieje przecież tajny „gentelment agreement“, że po podpisaniu w imieniu swojego państwa umowy gospodarczej wygodnej dla Rosji — otrzymuje się znakomicie płatną posadę w rosyjskiej kompanii. Jednak, w wyjaśnianiu społeczeństwu tajnych kulis takich sytuacji powinny odgrywać olbrzymią rolę media, których zadaniem powinno być m.in. dogłębnie informowanie opinii społecznej o działaniach zachodzących w polityce i gospodarce oraz o ich — często ukrywanych przez polityków przed społeczeństwem — przyczynach.
W zacytowanym przez red. Kijowskiego wywiadzie z byłym premierem Jarosławem Kaczyńskim, mówi on m.in. o tym, że politycy amerykańscy „Zauważyli, że obecny rząd ambitnej polityki nie chce, i to mogło być jedną z przesłanek ich decyzji.” W wywiadzie tym Kaczyński przypomniał też, iż "Amerykanie zapamiętali 4 lipca, kiedy Tusk ogłosił, że nie przyjmuje amerykańskich warunków zainstalowania tarczy w Polsce" oraz to, że "PO nie musiała robić szefem MSZ Sikorskiego, wiedząc choćby o jego antyamerykańskim urazie". Jednak takich wyważonych i krytycznych dla rządzącej partii wywiadów — jest w polskich mediach bardzo mało.
Media elementem totalitarnym w demokratycznym świecie
Dzieje się tak dlatego, iż w Polsce nie ma wysokonakładowych niezależnych mediów, które mogłyby kształtować świadomą swego znaczenie opinię publiczną, taką opinię — której głos mogły być istotny oraz liczący się w kształtowaniu rozwoju kraju. I samym mediom zupełnie nie zależy na takim profilu. Zamiast tego mamy nihilistyczne media kierowane przez kapłanów "polskiego wstydu" oraz media żerujące na kulcie błazenady i kiczu, chamstwie oraz głupocie. Niestety, wszystkie te liberalno-lewackie, a więc najczęściej postubeckie, postkomunistycane albo i trockistowkie media kształtują ten nowy PRL-bis zgodnie z interesami kasty rządzącej, która przejęła kraj na własność w okresie zmian po 1989 roku. Dla ludzi z tej skorumpowanej oraz sprzedajnej elity, istotny jest wyłącznie interes ich własny oraz grupy z której się wywodzą A przecież ta grupa — do 1989 roku swój interes widziała wyłącznie w bezpośrednim sprzedawaniu kraju komunistom moskiewskim.
Media atakują całość życia i kształtują je zgodnie z liberalizmem
W 1980 r. Leopold Tyrmand opublikował w USA artykuł pt. "Media jako współczesne niebezpieczeństwo".* Tyrmand zauważał w tym artykule, że "amerykańska prasa, dzięki absolutyzowaniu swojej pozycji, stała się oficjalnie niewyobrażalnym, totalitarnym elementem w demokratycznym wszechświecie Ameryki. Totalitarnym, gdyż nie zajmuje się jedynie informowaniem, choć twierdzi, że tak jest, ale atakuje całość życia i kształtuje je zgodnie ze swoim władczym liberalizmem". Te doświadczenia Tyrmanda — który sam założył w USA miesięcznik broniący wartości konserwatynych — można w całości przenieść obecnie na teren Polski. Prasa amerykańska odmawiała przecież publikacji antykomunistycznych tekstów Tyrmanda, a on nawet twierdził, że: "Przybyłem do Ameryki, aby bronić jej przed nią samą".
Postkomuniści do dziś czerpią korzyści ze swoich łajdactw
O tym jak wielką władzę sprawują w Polsce dbający tylko o włąsny interes skorumpowani postkomuniści i ludzie ze służb specjalnych bylego PRL-u świadczy m.in. to, co red. Bronisław Wildstein napisał niedawno w artykule pt. "Bezmiar uczciwości",** że: "w życiu publicznym eksponowane stanowiska zajmują ludzie, którzy wspierali i czynnie uczestniczyli w niszczącym naród i poszczególnych ludzi aparacie terroru. W wolnej Polsce zajmowali ważne stanowiska w kulturze, mediach publicznych, polityce."
Tym samym, jak pisze Wildstein. jest to: “Problem z setkami tych, którzy nie tylko z niczym się nie rozliczyli, ale do dziś czerpią korzyści ze swoich łajdactw, wspierania komunistycznego reżimu i prześladowania patriotów. Oni i ich sojusznicy stanowią niezwykle wpływowe środowisko w Polsce. To oni deprawują nasze życie.”
W innym artykule zatytułowanym "Portret medialnego hegemona", o błazeńskich ambicjach medialnego hegemona napisał prof. Andrzej Nowak.*** Oba wspomniane materiały mówią o tym, że istnieją w kraju określone grupy mające w tym swoje określone interesy — wprost żerujące na niewiedzy i ignorancji oraz ogłupianiu społeczeństwa. W dodatku, środowiska te mają możliwość stwarzania — m.in. poprzez media trzymane w ich rękach — takiej tragicznej wręcz dla rozwoju społecznego oraz polskiej państwowości sytuacji.
Prof. Andrzej Nowak kpiąco napisał, iż właśnie w wybiórczej propagandzie gazety Michnika "dziennikarze najważniejszych mediów (zwłaszcza elektronicznych) szukają codziennego natchnienia do odpowiedzi na pytanie: o czym dziś będziemy mówić, pisać, kogo będziemy tropić, a kogo okadzać."
Sukces Michnika równa się sukcesowi Wojewódzkiego
„Media w Polsce mają nadal swoich kapłanów — kapłanów "polskiego wstydu". Tych, którzy przez zawstydzanie społeczeństwa starają się uzasadnić swoją funkcję wychowawców“ — pisze Nowak. Jednak jego zdaniem: "współczesne polskie media mają też swoich błaznów, bez których osiągnięcie owej hegemonii byłoby niemożliwe. Sukces Adama Michnika nie byłby możliwy bez sukcesu Kuby Wojewódzkiego. I na odwrót: Wojewódzki nie byłby idolem młodzieżowych mas, gdyby nie torowała mu drogi praca ideowa 'Gazety Wyborczej' z ostatnich 20 lat." Dlatego „twarzą dominującej obecnie polityki "błaznów" jest Janusz Palikot," a „na ‚tematy ważne‘ pozostaje coraz mniej miejsca", pisze Nowak.
Zdaniem Nowaka, rezultatem tej samozwańczej nihilistycznej misji wychowawczej kapłanów "polskiego wstydu" oraz grafomanów błazeństwa jest to, że: "Obszar debaty, w której hegemonem jest ‚Gazeta Wyborcza‘, kurczy się nieustannie. Coraz mniej jest zainteresowanych nią słuchaczy. Nihilistyczny błazen 'wychowania' rozpiera się coraz pewniej, twierdząc, że to on lepiej służy medialnej misji."
Medialne niszczenie rodzącej się w Polsce demokracji
W ten sposób monopol kapłana nichilizmu połączony w kretyńskim wkładem twórców błazenady w mediach doprowadził do tego, „że polityczna reprezentacja obywateli (prezydent, parlament i wyłoniony przezeń rząd)“ — nie jest w stanie „kontrolować gry interesów, które odbywają się poza systemem demokratycznym.“ A więc poprzez swoją nichilistyczną działalność — i kapłani i błaźni zniszczyli rodzącą się w Polsce demokrację.
____
1. O tym wystąpieniu sekretarza obrony USA Roberta Gatesa napisałem w mojej poprzedniej notce: “Tarcza w 2015 roku, czy bez tarczy?”.
* Za: Prof. Grzegorz Kucharczyk, "Krótka historia hollywoodzkich fascynacji; Od Mussoliniego do Chaveza", Nasz Dziennik, 19-20 września 2009.
** Zob. http://www.rp.pl/artykul/9157,338939_Wildstein__Bezmiar_uczciwosci_.html
*** Zob: http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/article420908/Portret_medialnego_hegemona.html


Komentarze
Pokaż komentarze (9)