Zapowiadana przez gen. Mariana Zacharskiego druga część jego szpiegowskiej biografii mająca — jak zapowiada — zawierać „solidną porcję ‘dynamitu’”, nie ukaże się jednak w grudniu. Zacharski twierdzi, że nie chce, by w obecnej sytuacji politycy użyli jego wspomnień „za skład amunicji do walki politycznej” — ponieważ woli, „żeby czytano ją jako pozycję dotyczącą najnowszej historii Polski”.
Ta część wspomnień Zacharskiego ma dotyczyć także sprawy „Olina”. Jednak, zbyt wiele „dynamitu” tu nie będzie — bowiem, przebieg tej sprawy Zacharski ujawnił w emitowanym przez TVN w czerwcu ubiegłego roku serialu "Szpieg". Sprawa "Olina" zbulwersowała polityków i opinię publiczną w grudniu 1995 roku. Wiadomo było, że ówczesny szef MSW Andrzej Milczanowski otrzymał 19 grudnia 1995 roku od Naczelnego Prokuratora Wojskowego — „materiały w sprawie zbrodni szpiegostwa z art. 124 par. 1 kk popełnionej przez obywatela RP: Józef Oleksy”.[i] O sprawie „Olina” pisałem wtedy w notce „Szpieg Zacharski, sprawa ‘Olina’ i politycy SLD”.[ii]
O swojej książce, a także roli tajnych służb w polskiej polityce Zacharski mówi w wywiadzie przeprowadzonym przez Izabelę Leczczyńską dla Rzeczpospolitej, zatytułowanym „W polityce za dużo jest tajności”.
Jednak, najciekawsze w wypowiedzi Zacharskiego, a więc oficera komunistycznego wywiadu PRL, który działając w USA wykradł dla państwa sowieckiego dane o najnowocześniejszych technologiach wojskowych[iii] — nie są tematy dotyczącze jego szpiegostwa na rzecz państwa sowieckiego.
Jest to jego opinia, że narodowi — jako suwerenowi[iv] — znudzi się rozmiar kryzysu rządów Tuska i dlatego „rozgoni on w demokratycznych wyborach całe to towarzystwo: rządzących i opozycję. Bowiem musi nastąpić nie tylko „zmiana pokoleniowa”, lecz „przede wszystkim jakościowa”.
W ten sposób Zacharski aktywnie przyłącza się działań innego agenta tajnych służb Gromosława Czemplińskiego — który namawiał Tuska do założenia Platformy, a teraz jest propagandzistą Stronnictwa Demokratycznego pod wodzą Pawła Piskorskiego.
Jakościowej zmiany w polityce pod wodzą agentów i aferzystów z partii Tuska trudno się spodziewać… Czyżby więc, tajne postkomunistyczne służby doczekały się już „nowego pokolenia”, które właśnie teraz może być wprowadzone do aktywnej służby na rzecz swoich postkomunistycznych mocodawców?
[i] Zob. „Biała kięga. Akta śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie w sprawie wniosków Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 19.12.1995r. i 16.01.1996 r. (sygnatura akt PoŚl 1/96), Centrum Informacyjne Rządu, Warszawa 1996, s. 6.
[ii] http://salski.salon24.pl/42710,szpieg-zacharski-sprawa-olina-i-politycy-sld
[iii] Formalnie Zacharski działał w wywiadzie PRL, lecz właściwie służył to sowieckiemu przemysłowi zbrojeniowemu, bo nikomu w Polsce jego “zdobyczne nie były do niczego potrzebne. Zacharski wykradł w USA m.in.: dokumentację rakiet przeciwlotniczych typu Hawk i systemu obrony przeciwlotniczej Patriot, dane dotyczące oprzyrządowania radarowego dla samolotów typu stealth, bombowca strategicznego Rockwell B-1, myśliwca F-15 Eagle oraz sonarów dla atomowych okrętów podwodnych. Złapany w 1981 roku, za szpiegostwo został skazany na dożywotnie więzienie, a następnie wraz z dwoma innymi szpiegami został wymieniony w 1985 roku na 25 osób więzionych w krajach bloku sowieckiego.
[iv] Ciekawa jest ta opinia, także i z tego wzgędu, że Zacharski bez żadnych zachamować przez wiele lat służył zbrodniczemu totalitaryzmowi sowieckiemu — w którym jedynym “suwerenem” była grupa komunistycznych zbrodniarzy z Kremla.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)