Ileż to szumu w popierających prezia mediach, bo paru beneficjantów PRL drętwo zadęło w lewicowo-postkomunistyczny balonik — okraszony słówkiem "demokracja"... Czyżby Kwaśniewski wyprodukował nową wersję tej demokracji dla swojej oligarhii rodem z PRL-u, jaką znamy z jego poprzednich disco-polo show występów?
Zwłaszcza, że zestaw nazwisk twórców tej dziwnej hybrydy jest raczej bardzo skromny: prezio, paru agentów, a na okrasę znana poetka — która jednak od polityki powina się trzymać z daleka, bo już w przeszłości dała swoje nazwisko głupio wykorzystać. . .
Dopiero przyjrzenie jak mało znacząca i krótka jest lista tych "liderów", pokazuje jak Kaczyńscy ograniczyli wpływy beneficjantów PRL. Czyli tej oligarchii i zarazem twórców często kryminalnej pajęczyny oraz niezbyt jasnych interesów i powiązań biznesowo-polityczno-esbeckich.
Renata Rudecka-Kalinowska napisała: „jestem gotowa bronić tego rządu przed krytyką tych ludzi i odmawiam im prawa do wystawiania oceny obecnym władzom Rzeczpospolitej Polskiej.”
Nie można się z nią nie zgodzić, bo przecież duża część osób tworzących ten Ruch — jest niczym więcej tylko współczesną wersją orwellowskich „lepszych świń”. Czyżby więc wykreowano nowy, ulepszony model „demokracji socjalistycznej” — tym razem przedstawiany na rynku jako demokracja „biznesowo-socjalistyczna”, w wersji „Swine 2.07”.
[Proselytizing the Swine -Digital Collage]


Komentarze
Pokaż komentarze (1)