W wywiadzie z Leszkiem Millerem opublikowanym przez Dziennik, znajduje się kilka spraw, na które warto zwrócić uwagę. Jedno z pierwszych pytań zadanych przez Roberta Mazurka jest o brak nazwiska Millera na liście autorytetów Ruchu założonego przez Kwaśniewskiego. Okazuje się, że Miller też zauwał ten brak, jak również brak nazwisk innych liderów z SLD.
Szymborska przeciwko zamachowi 3-majowemu
Jednak ciekawsza jest odpowiedź Millera na pytanie o powód startu Ruchu z tak "wielkim przytupem" tu˝ przed 1 maja. Otóż Miller odpowiedział pytaniem: „Może coś się stało?” Mazurek usiłował dowiedzieć się o to, czy może "Kaczyńscy chcieli zamach stanu przeprowadzić 1 maja, ale się Wisławy Szymborskiej przestraszyli?" I tu Miller zdradził, że kraj był bliski katastrofy, bo 'Może chodziło o zamach 3-majowy?” Tak więc nareszcie wiemy, że Kwaśniewski wyrósł na nowego zbawcę ojczyzny — i może teraz ten tytuł dołożyć do swojej słynnej kolekcji zegarków.
Dlaczego Miller był betonem
Po kilku pytaniach o szczegóły biograficzne Mazurek przypmniał Millerowi, że ten po 1989 roku był "betonem', króry "Kwaśniewski pieczołowicie szlifował". Z odpowiedzi Millera wynika, że:
To była dogadana umowa, że musimy zdobywać różny elektorat. Kwaśniewski był naszym liberałem, Borowski razem z Kaczmarkiem stanowili ofertę dla biznesu, Sierakowska była Dolores Ibarruri, która ma jasno sprecyzowane poglądy na temat aborcji i roli Kościoła, a ja miałem przyciągać ludzi z PRL-u. To była bardzo skuteczna strategia.
Odpowiedź Millera świetnie uzupełnia, a także potwierdza niedawną opinię Oleksego o kolejnych formacjach tworzonych przez byłych członków PZPR. Ponownie możemy zobaczyć, że dla cynicznych aparatczyków z tej partii żadne idee nie były ważne. Liczyło się tylko zdobycie i utrzymanie władzy. Dobrze chociaż, że postkomuniści z SLD musieli się dostosować do demokratycznych warunków sprawowania władzy — i nie mieli aż takich możliwożci jak Gomułka, ktory twierdził, że: "Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy".
Komisja ds. Kaczyńskich w przyszłej kadencji Sejmu
Zdaniem Millera nie warto będzie kandydować do Parlamentu Europejskiego, bo przyszła kadencja Sejmu może być ciekawsza, niż to co będzie się działo w Strasburgu czy Brukseli. Zwłaszcza, że jego zdaniem Sejm może zechceć powołać komisję śledczą ds. nadużyć władzy przez PiS. Ciekawe, czy do prac w tej komisji zamierza zaprosić doskonałych śledczych z SB pod dowództwem znanego specjalisty, mianowanego na stopień „człowieka honoru”, czyli tow. Kiszczaka?
To w takim razie ja mam nadzieję, że jeszcze przed upływem bieżącej kadencji Sejm znajdzie czas na powołanie komisji ds. nadużyć władzy przez SLD. A jak wiadomo, już kilku liderów SLD przebywa w miejscach odosobnienia za swojej dokonania z okresu rządu Millera. Pewnie dociekliwa komisja mogłaby dotrzeć do świadków czy dokumentów, jakie jeszcze są nie znane. . . Marek Barański w Przeglądzie już teraz się obawia, że:
Cyrkowy tabor zmierza zawsze w jednym kierunku: elektorat, który za kilka miesięcy pójdzie do urn, ma nabrać przekonania, iż pieniądze z paliwowych przekrętów szły albo na fundację Jolanty Kwaśniewskiej, albo na SLD.
Śledztwa dotyczące mafii paliwowej trwają. Mafia działała latami i nie jest prokuratorom łatwo porozplątywać wszystkie wątki. Czyli zapowiadza się gorące lato, bo pewnie szybko się nie zakończą.
Lecz wracając do wywiadu z Millerem — w sumie interesujący, porusza kilka innych spraw, jak np. moskiewską pożyczkę, i warto się z nim zapoznać w całości.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)