Telewizja Trwam pokazała film "Katownia na ul. Oczki - tu mordowano Polskę". W filmie tym, obok szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoniego Macierewicza, wystąpił również prof. Józef Szaniawski. Film mówi o praktycznie zupełnie nieznanej historii oraz zbrodniach komunistycznego totalitaryzmu w Polsce. Na Oczki mieściła się bowiem siedziba Informacji Wojskowej, będącej właściwie filią GRU — a więc sowieckiego wywiadu wojskowego.
W tym budynku urzędowali m.in. generałowie Edmund Buła i Edward Poradko – zdaniem Szaniawskiego, najwięksi zbrodniarze komunistyczni PRL. Później była to również siedziba gen. Czesława Kiszczaka. W jednym z wywiadów pt. "Filia GRU na Polskę" Szaniawski stwierdził, że wszyscy "Ci ludzie byli faktycznie oficerami GRU“. W 1957 roku nazwę IW zmieniono na Wojskowa Służba Wewnętrzna, a w 1991 na Wojskowe Służby Informacyjne.
W wywiadzie tym pt. “Trzeba głośno mówić” zamieszczonym w Nowym Dzienniku, Szaniawski mówił m.in. rolach gen. Jaruzelskiego oraz gen. Kiszczaka w zbrodniach popełnianych przez komunistów w PRL. A przecież obu tych komunistycznych zbrodniarzy Adam Michnik awansował na stopień „ludzi honoru”, lecz pewnie „honor” tej całej trójki — był rodzajem jakiegoś orwellowskiego honoru rodem z PRL...
O Jaruzelskim Szaniawski powiedział, że „wiemy, że był bardzo umoczony w najbardziej haniebne sprawy. Nie chcę o tym mówić, wolę, żeby to zrobili historycy z IPN. Podkreślił on też, iż „Jest to związane z działalnością gen. Jaruzelskiego i jego związkami z sowieckim wywiadem GRU od 1943 roku. Jaruzelski nie był w czasie wojny oficerem liniowym, tylko oficerem zwiadu i jako taki był związany ze zbrodniczym GRU, tzw. Smierszem. Nie kto inny, tylko gen. Piotr Jaroszewicz, późniejszy wieloletni premier Polski Ludowej, twierdził, że nikt nie widział Jaruzelskiego na pierwszej linii frontu. Dlatego Jaroszewicz był bardzo przeciwny odznaczeniu Jaruzelskiego Krzyżem Virtuti Militari. Notabene, sprawa zabójstwa Jaroszewiczów już w III RP, w 1992 r., ma swoje zbrodnicze korzenie w zbrodniczej działalności WSI.“
Natomiast o Kiszczaku Szaniawski stwiedził: „W filmie jego rola jako wieloletniego szefa wojskowych służb specjalnych, jako człowieka, który ma ręce unurzane po łokcie we krwi, nie tylko z czasów stanu wojennego, ale i okresu stalinowskiego, została ledwo zaakcentowana. Natomiast to jest jedna z najbardziej zbrodniczych postaci w dziejach Polski.“
Prof. Józef Szaniawski był przez kilka dni więźniem w katowni na ul. Oczki. Później przeniesiono go do więzienia na ul. Rakowieckiej, skąd przeniesiono go do najcięższego polskiego więzienia, zakładu karnego w Barczewie na Mazurach nazywanego też "polskim Alcatraz“. Został on oskarżony o godzenie „w podstawy i fundamenty sojuszu polsko-radzieckiego“, jako agent CIA.
Czy nie jest dziwne, że tego typu filmów nie zamawia TVP, a nauczanie historii nie stanowi jednej z najważniejszych form realizacji misji nadawcy publicznego?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)