Komentując ten proces w Rzeczpospolitej, Joanna Lichocka napisała: “’Bijcie tak, żeby nie było śladów’ – tę instrukcję wykrzyczaną do podwładnych przez dyżurnego komisariatu Arkadiusza Denkiewicza znamy na pamięć. I wiemy, że Grzegorza Przemyka zakatowali na śmierć milicjanci w komisariacie. Wiemy to nie od dzisiejszej decyzji sądu, ale od lat.”
Choć Lichocka — cytując ojca Grzegorza — wierzy, że „Cała nadzieja w IPN” w tym procesie, to jednak trudno nie mieć wątpliwości. Bowiem, ile komunistycznych morderstw jest do dzisiaj nie wyjaśnionych? Dlaczego ciągle trzeba zadawać pytanie, zadane przez ojca Grzegorza: „A gdzie jest ręka?” Nie tylko w tej, lecz także i w wielu przypadkach innych morderstwach popełnionych przez bandytów ciągle chronionych przez tajemnicze ręce. Oni ciągle mają się dobrze.
Był przecież opracowany w 1991 roku przez Komisję Nadzwyczajną do Zbadania Działalności MSW, początkowo tajny - tzw. Raport Rokity. Udostępniony został dopiero po 14 latach, z komentarzem Rokity, który m.in. napisał „W końcu ta sama bezkarność polityków, oligarchów, oszustów i zwykłych kryminalistów podkopuje dziś wiarę Polaków w sprawiedliwe prawo i państwo.” Raport sporządzono, bezkarność pozostała!
Bowiem, jeżeli cała ta plejada bandziorów nie miałaby się dobrze, to w każdym innym przypadku nie byłaby potrzebna — albo byłaby potraktowana jako powieść z gatunku SF — nowa powieść Bronisława Wildsteina „Dolina nicości”.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)