Kilka refleksji na temat spektaklu
„Mord założycielski” — o zakładaniu sowieckiej partii nazwanej Polska Partia Robotnicza (PPR) — wystawionego przez Scenę Faktu Teatru TV, napisał na swoim blogu
PHK.
Sowieccy twórcy Polskiej Partii Robotniczej (PPR) kontynuowali wszyskie antypolskie tradycje swoich nienawidzących niepodległej Polski komunistycznych poprzedników — miłośników państwa sowieckiego, komuny i Stalina. Do utworzonego na początku 1942 roku sowieckiego PPR-u dołączyło wielu pospolitych bandytów, którzy później byli opisywani przez partyjną propagandę jako walczący z Niemcami. Zresztą, odpowiedzialni za dziesiątki tysięcy zbrodni na Polakach — sowiecki agent (a prawdopodobnie i gestapowski) tow. Bierut, czy tow. Gomułka niczym się od tych pospolitych bandytów i morderców nie różnili.
Nominowani przez Moskwę ci sowieccy namiestnicy-sekretarze PPR-u, czy PZPR-u — działając zarówno na rzecz własnych oraz partyjnych, jak i sowieckich interesów — rabowali kraj do ostatnich dni swojej władzy. Zsowietyzowani komuniści nienawidzili Polaków i twierdzili jak np. Anatol Fejgin “Trzeba zabić polską dumę, rozstrzelać patriotyzm”. Jeszcze inni bandyci, jak np. współpracownik NKWD, szef UB w Augustowie i kat wielu polskich patriotów — użalał się nad sobą w 1952 roku: Jak trzeba było wieszać ludzi, strzelać do nich i topić ich w ustępach, to nikogo nie było. A teraz moich zasług nikt nie bierze pod uwagę.
A po 1989 roku na tych wszystkich komunistycznych towarzyszy podkreślających, że należą do partii wywodzących się z antypolskich, komiternowych i komunistycznych partii o pospolitych tradycjach bandyckich głosowało tak wiele osób w Polsce.
* * *
Czym zajmowali się dygnitarze PRL w czasie wojny, kiedy byli jeszcze partyzantami AL? Rabowaniem chłopów, zabijaniem Polaków i Żydów oraz gwałceniem kobiet. Sami to drobiazgowo opisali. Wystarczy zajrzeć do archiwum. W rzeczywistości komunistyczna Armia Ludowa jak ognia unikała starć z Niemcami. Często za to ściśle współpracowała z gestapo w rozbijaniu polskiego podziemia niepodległościowego. Dowódcami oddziałów AL bardzo często byli przedwojenni więźniowie kryminalni. Komunistyczni partyzanci nocami wpadali z bronią do polskich wiosek i miasteczek, mordowali opornych i ograbiali mieszkańców ze wszystkiego, co cenne.
– Także w Warszawie komuniści w dzień działali w Polskiej Partii Robotniczej, a w nocy obrabiali sklepy na Pradze – mówi dr Piotr Gontarczyk, badacz dziejów PPR-u. I podsuwa mi fotokopię jakiegoś dokumentu.
– Niech pan patrzy, tu są wyszczególnione „fanty” z rabunków. Złote przedmioty, złote monety, dolary, marki, franki... Zdał je Mieczysław Moczar, późniejszy generał i minister, o, tu jest jego podpis. A poniżej są podpisy Zenona Kliszki, który te fanty pobrał, i Władysława Gomułki, który pokwitował przyjęcie – pokazuje.
Ten dokument i wiele innych szokujących materiałów znajdziesz w książce Piotra Gontarczyka „Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941–1944”. Do księgarń trafiło właśnie jej drugie, rozszerzone wydanie. Gość Niedzielny nr 44/2006 r.
______
za: http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/18/4029/
* * *
Komentarze
Pokaż komentarze