Bardzo trudno jest komukolwiek wywołać u mnie szok w miłym Salonie24. A jednak, udało się to z łatwością pewnej sympatycznej emetytce opisującej swoje doświadczenia z PRL, która z wielką — wręcz Tuskową — miłością, krytykowała przeprosiny Kaczyńskiego w notce "Czy ja mogę być przeproszona?"
Twierdząc, iż ma ciągle problemy z rozróżnieniem kim jest — ta wesoła emerytka zapronowała wprowadzenie do ankiet personalnych, za wzorem PRL, stosownej rubryki, jaka rozwiązałaby jej problemy w taki sposób, by wreszcie poznała wielce dla niej zagadkową kwestię czy jest „etosowa, czy nieinteligentna”, a może jest też: „yntylygentem/ką, ęteligętem/ką , cz moąe inteligentką”.
Na samym końcu blogu, wreszcie zadowolona ze swojego emeryckiego dzieła — musiała głośno odreagować tę Tuskową Miłość i wrogowi — któremu samam zaproponowała nowy wzór ankiet persnalnych — głośno wykrzyczeć: „Niech żyje wiecznie żywy Lenin”.
A ponieważ parę godzin wcześniej jakiś zafascynowany twórczością Marksa i Hitlera propagandzista w notce „Wilk w owczej skórze”* twierdził w Salon24, że Kaczyński to już nieomal Hitler — więc odruchowo zareagowałem na wpis leninowskiej emerytki pisząc, że można wprowadzić do ankiet personalnych także i rubryki „w których twierdząca odpowiedź na pytanie o bycie agentem służb specjalnych PRL otwiera specjanie szybką ścieżkę awansową do zostania ministrem w rządzie Tuska.
W taki sposób, nieświadomie „przekroczyłem Granice Kultury”. Choć myślę, że jest to jakaś specjalna granica, wybiórczo rozumiana przez miłośników PO bardzo mocno zafascynowanych rządami Tuska, dla których szafowanie wobec politycznych wrogów epitetami typu Lenin, czy Hitler — nie stanowi żadnego moralnego problemu.
Niestety, jest to jeszcze jeden wręcz typowy przykład kultury politycznej rodem wprost z notatnika gminnego aktywisty partyjnego w PRL. Przykre jest i to, że tak wielu tych gminnych aktywistów niezasłużenie awansowało i reprezentuje ten swój poziom będąc w najwyższych władzach nowej Rzeczypospolitej. Lecz specjalne, szybkie ścieżki karier dla esbeckich agentów zasłużonych w donosach na przyjaciół — działały znakomicie już w czasach PRL-u...
Poniżej kopia komentarza, z którego dowiedziałem się o przekroczeniu granic (1), kopia mojego komentarza (2) — i na końcu kopia notki blogierki „rannal” (3).
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
(1) kopia komentarza, z którego dowiedziałem się o przekroczeniu granic
*andy
Przekroczyłąś granice kultury.
Następnum, razem wytnę Cię. O mnie nie wiesz nic jak i nie wiesz nic poza durnymi plotkami na temat uczestników władzy. Ani o Kaczyńskim, ani o Tusku, ani o nikim innym. Jesteś nawiedzonym smarkaczem. Oprzytomnij!
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
(2) kopia mojego komentarza
zostać ministrem u Tuska
@ rannal napisała
Myslałam i myślałam i wymysliłam. W PRL-u w ankietach personalnych, które składało się przy kazdej okazji niezbędne było okreslenie pochodzenia: robotnicze, chłopskie, ziemiańskie (fe...) czy inteligencja pracujaca. Odwaznie wpisywałam inteligencja pracujaca
Jak widać tak bogate doświadczenia i bohaterstwo rodem z PRL oraz wystarczająco długi namysł, czy już można — pozwalają teraz szanownej emerytce na odważne wnioski dotyczące ankiet personalnych.
Ministrowie bez przeprosin
Proponuję więc, także i inną dodatkową rubrykę w ankietach personalnych — w których twierdząca odpowiedź na pytanie o bycie agentem służb specjalnych PRL otwiera specjanie szybką ścieżkę awansową do zostania ministrem w rządzie Tuska!
*andy
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
(3) kopia notki blogierki „rannal”
Czy ja mogę być przeproszona?
Karnie przeczytałam większość tekstów zwiazanych z przepraszaniem na S24. No i juz teraz nie wiem czy ktoś mnie usiłował przeprosić czy nie. Bo ja nie wiem, czy jestem yntylygentem/ką, ęteligętem/ką , cz moąe inteligentką, W doatku czy jestem etosowa, czy nieinteligentna, a może, jako urodzina przed wojną wg starej pisowni - inteligientka. Czy mam w ogóle prawo do tego by być przepraszana, bo jak Azrael nie m oże to może ja mogę, a może nie mogę?
Myslałam i myślałam i wymysliłam. W PRL-u w ankietach personalnych, które składało się przy kazdej okazji niezbędne było okreslenie pochodzenia: robotnicze, chłopskie, ziemiańskie (fe...) czy inteligencja pracujaca. Odwaznie wpisywałam inteligencja pracujaca i z drżeniem serca czekałam na odpowiedź czy dostałam się na studia, potem czy dostanę pracę itd. I okazuje się, że to było łatwiejsze niż znalezienie się w odpowiednim miejscu w szeregu obecnie...
Proponuję wskrzeszenie kwestionariuszy ankietowych i wtedy kazdy będzie wiedział czy ma czy nie ma prawea do zakwalifikowania się do tych przepraszanych. Wzory znajdą się w IPNie, w aktach wszystkich. Takich i owakich.
Niech żyje wiecznie żywy Lenin
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
_____
* Notkę „Wilk w owczej skórze” skomentowałem na moim blogu w notce "samentu — czyli prosto z notatnika Goebbelsa".



Komentarze
Pokaż komentarze (10)