Aż dziennikarka "Gazety Wyborczej", czyli nadczłowiek
Komiksowo-propagandowy gest Ewy Milewicz o oddaniu prezydentowi wręczonego jej kilka lat wcześniej orderu — Cezary Michalski w materiale zatytułowanym “znamienne Wyborczej nadczłowiekiem?” * — kpiąco skomentował pisząc, że:
“Milewicz jest aż dziennikarką 'Gazety Wyborczej'. Czyli nadczłowiekiem, z nieporównanie wrażliwszym sumieniem. Ale, jak mawiał niejaki Pascal Błażej, ci, którzy sami uważają się za anioły, często nie potrafią się zachować nawet tak, jak zwyczajni ludzie." Milewicz z sowieckim zapałem godnym bolszewickiego politruka umieściła na swoim blogu hasło: "Tutaj truje michnikowszczyzna i KPP. Polecam — Ewa Milewicz." [sic!]
Na szczęście prezydent Lech Kaczyński nie przejął się tą propagandową błazenadą ludzi z "Gazety Wyborczej", a może nawet i samym tym “nieporównanie wrażliwszym sumieniem” Milewicz — stwierdzając, że nie rozumie jej motywacji. Jednocześnie zapowiedział, że odznaczył te osoby, które przeciwstawiają się „poprawnemu myśleniu”. Zapewnił także, iż “To się nie zmieni”.
Towarzystwo wzajemnej adoracji z GW, albo salon
Niewątpliwie Michalski ma rację, bo wściekle narzucający innym swoje opinie oraz może rzeczywiście uważający się za nadludzi członkowie towarzystwa wzajemnej adoracji z GW — specjalizują się przecież od wielu lat w pisywaniu donosów i instrukcji dotyczących tego, kogo ich czytelnicy mają nie cierpieć, a może nawet powinni ich nienawidzieć. Odbywa się to w ramach typowego zwalczania przez michnikowszczyznę wrogów na kolejnym, danym etapie budowania swojej dominacji na scenie politycznej w postPRL-u — zupełnie tak samo, jak to było już wcześniej nieźle przećwiczone na kolejnych etapach w komunistycznym PRL-u. Wynajdywanie i zwalczania wrogów ma ten sam cel jak było już nieźle sprawdzone wcześniej, w okresie władzy komunistów — służy zapewnieniu wszelakich profitów z posiadania władzy dla zwolenników michnikowszczyzny oraz sprzymierzonych z nią byłych komunistycznych funków i ich agentury.
Dlatego michnikowszczyzna kocha się w takich prymitywnych politycznych szopkach, jak ta — tym razem w wydaniu Ewy Milewicz. Szopki takie pozwalają bowiem na ich wykorzystanie przez jeszcze bardziej prymitywnych propagandzistów służących wyłącznie interesom przysłowiowego salonu.
Nienawistna "Wspólnota przekonań prezesa Kurtyki i PiS"
Ewidentnym przykładem takiego politycznego donosu jest m.in. matariał w GW zatytułowany “Jak hartował sie radykalizm Kurtyki”. Jest to nawet nie zaawolowany atak na IPN w wykonaniu promowanego przez GW autorytetu — antypisowskiego historyka Andrzeja Friszke**, dla którego "Wspólnota przekonań prezesa Kurtyki i PiS prowadziła prezesa do zmniejszenia dystansu wobec świata polityki. IPN stał się wyrazicielem pisowskiej ‘polityki historycznej.’" W materiale tym Friszke oskarża IPN o upolitycznienie, zatrudnienie historyków takich jak dr Gontarczyk i dr Cenckiewicz oraz Filip Musiał z Krakowa — którzy nie prowadzą swoich badań w sposób narzucony przez politycznie poprawnych instruktorów, a może nawet i politycznych nadludzi z GW. Friszke zarzuca także, że “Twarz IPN-owi dawali namiętni lustratorzy głoszący bezkompromisowy antykomunizm.”
Friszke ubolewa też, iż “Zgromadzenie akt służb specjalnych PRL pod kontrolą ekipy o jednolitych sympatiach politycznych i związkach personalnych jest niebezpieczne. Nie powinno tak się stać w demokratycznym państwie.” Nie pamięta jednak, że jego rednacz i ówczesny poseł Adam Michnik — przez kilka miesięcy zapoznawał się z danymi o agenturze służb specjalnych zawartymi w aktach SB, jako członek nielegalnie powołanej tzw. Komisji Michnika
Pismo na "donosicielstwo służbom policyjnym okupanta sowieckiego"
Politycznym donosem opublikowanym przez GW jest także "Krótka historia historyka Pawła Zyzaka". Już od pierwszych zdań materiału, wierny i bezgranicznie michnikowszczyźnie wierzący czytelnik GW — dowiaduje się, że powinien autora książki nienawidzieć, za jego niepokorność wobec postkomunistycznych autorytetów oraz jego działalność skierowaną przeciwko agentom służb specjalnych PRL-u. Poniżej parę cytatów z tego materiału w GW.
* * *
"Zakaz skrętu w lewo"
Wojował w szkole (Zespół Szkół Elektrycznych, Elektronicznych i Mechanicznych w Bielsku-Białej, matura 2003). Na łamach wydawanych przez prawicowych działaczy w tym mieście biuletynów "Zakaz skrętu w lewo" oraz "W prawo zwrot" ciskał gromy na nauczycieli oraz uczniów. Pedagogom zarzucił propagowanie wartości antychrześcijańskich, swoim kolegom zaś - promowanie narkotyków. Poszło o zamieszczony w szkolnej gazetce rysunek liścia marihuany, a pod nim napis: "zażywasz, przegrywasz".
- Był bardzo bojowo nastawiony i próbował za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Tak, jakby chciał wszystkim dać do zrozumienia: jestem taki wybitny, więc dlaczego mnie nie doceniacie? - opowiadają nauczyciele.
Żądanie odsunięcia byłych współpracowników SB "
Na Uniwersytecie Jagiellońskim Zyzak dał o sobie znać już na drugim roku. Rektorowi uczelni wręczył list z żądaniem odsunięcia byłych współpracowników SB od pracy ze studentami. "Chcemy mieć pewność, że nasz wykładowca dzieli się z nami własnymi poglądami, nie będącymi wypadkową tak haniebnego zachowania, jakim jest donosicielstwo służbom policyjnym okupanta sowieckiego" - brzmiało pismo.
* * *
_____________
* http://www.dziennik.pl/opinie/article356961/Dziennikarka_Wyborczej_nadczlowiekiem_.html
** http://wyborcza.pl/1,75515,6476102,Jak_hartowal_sie_radykalizm_Kurtyki.html
Wszystkie cytaty pomiędzy gwiazdkami „***” za poniższym linkiem. Śródtytuły moje (*andy): http://miasta.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,6454817,Krotka_historia_historyka_Pawla_Zyzaka.html


Komentarze
Pokaż komentarze (2)