Zbliżamy się do smutnej rocznicy wydarzenia, które w sposób bardzo wyraźny pokazuje fatum ciążące nad tym krajem, fatum którego sprawcami są - niestety - mieszkańcy tego kraju. Wydarzenie to jest nie tylko bardzo smutne co potwornie tragiczne. W wyniku zupełnie kuriozalnych decyzji grupki osób kierowanych dziką i niepohamowaną żądzą władzy zniszczeniu totalnemu uległa stolica tego kraju, wraz z wszystkimi zabytkami kultury materialnej. Co więcej, w okrutny sposób życie straciło 200 tys osób cywilnych, o ironio na kilka miesięcy przed zakończeniem wojny, w tym znaczna cześć stołecznej inteligencji. Tak dramatyczna katastrofa wśród innych narodów byłaby Dniem Żałoby. W Polsce z każdym rokiem staje się - dzięki politycznej inicjatywie - coraz większym świętem. Osoby, które do tej katastrofy doprowadziły były by określane po imieniu - zbrodniarzami. W Polsce usiłuje się z nich robić bohaterów. Bohaterów czego pytam się? Ludobójstwa na własnych współobywatelach??
Reżym rządzący perfidnie i cynicznie wykorzystuje tą tragedię do własnej politycznej propagandy. Nazywa to polityką historyczną. W praktyce sprowadza się to do zabiegów mitologizowania przeszłości poprzez zmasowane jej fałszowanie. Skutki tych czynów niestety już są widoczne. W społeczeństwie doby internetu, zwłaszcza młodzi ludzie bardzo mało czytają zastępując wiedzę o świecie wiedzą płynącą z mediów -wiedzą bardzo silnie fragmentaryczna i często poddana manipulacji poprzez politykę historyczną. Jako historyk z wykształcenia absolutnie nie mogę zgodzić się z tymi praktykami i póki będę miał możliwości póty będę walczył z fałszerzami i ich akolitami - wyznawcami. Na fałsz najlepszą odtrutka zawsze jest prawda. Warto więc spojrzeć dogłębnie na wydarzenia sprzed lat by móc w Prawdzie spojrzeć na przyczyny tragedii wtedy i na podłość współczesnych nekrofilii na trupach niewinnie pomordowanych usiłujących zbić kapitał polityczny.
Zacznijmy od opisu sytuacji z końca lipca 1944 roku. Inwazja aliantów w Normandii spowodowała otwarcie drugiego frontu i zmusiła dowództwo niemieckie do przerzucenia znacznych sił z frontu wschodniego do Francji. Osłabienie sił niemieckich na froncie wschodnim zwiększało przewagę liczebna Rosjan, co prowadzić mogło w przypadku ofensywy radzieckiej do przerwania frontu i jego załamania. Dowództwo niemieckie wykonało więc manewr skracania frontu, planowo wycofując się na linie obronne wytyczone przez rzeki: Dźwinę, Niemen, Narew, Wisłe a także linię Karpatów.Wycofywanie się było przeprowadzone bardzo staranie, bez paniki, w czasie ciągłych walk z Armia Czerwoną a także z rozmaita partyzantką (AK, UPA, partyzanci Sowieckich Białorusi i Ukrainy). Równocześnie na froncie zachodnim bezskuteczne kontrataki niemieckie zupełnie zdziesiątkowały wojska niemieckie doprowadzając do ogołocenia ludzi z frontu i tego czego się dowództwo niemieckie obawiało najbardziej - jego załamania. Latem 1944 roku powstania antyniemieckie wybuchały w różnych krajach (Francja, Słowacja), lub były zapowiadane niepokojami społecznymi (Rumunia, Dania, Holandia). Armia niemiecka mocno osłabiona nie była jednakże pobita. Wciąż dysponowała ogromna przewaga techniczną nad ruchami partyzanckimi w całej Europie. 21 lipca grupka arystokratycznych spiskowców dokonała zamachu na Hitlera w Rastenborku. Zamach się nie udał, a sami spiskowcy zostali zamordowani, przez jednego z nich (gen. Fromma), który w decydującym momencie zrezygnował z udziału w przewrocie (co i tak nie uchroniło go od śmierci). Zamach wskazywał na znaczny spadek zaufania społeczeństwa niemieckiego do swego Wodza i rozłam w narodzie niemieckim. Nie było to żadną nowością, cały rok 1944 pokazywał na rosnące niezadowolenie społeczeństwa niemieckiego. Było to widoczne do tego stopnia, że np. w Poznaniu miejscowe Gestapo częściej zajmowało się niezadowolonymi Niemcami niż polskim ruchem podziemnym.
Na froncie wschodnim jednostki armii radzieckiej zbliżały sie do ziem etnicznie polskich, do osławionej linii Curzona. Dzień po zamachu płk Stauffenberga na domach Lublina pojawił się manifest nowej władzy Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego - komitetu sojuszu partii centrowych i lewicowych skłóconych z rządzącą z Londynu koalicją, skłóconych głownie w sprawach programu społecznego i woli jego realizacji. Dopóki kraj był okupowany, dopóty problem tego peknięcia, który pojawił się w 1943 roku był ignorowany. Co więcej - ignorowano nawet zupełnie dramatyczne wydarzenia wybuchania walk pomiedzy partyzantkami różnych stron bedacym groźnym memento zbliżającej się wojny domowej. Wróg jeszcze okupował kraj, a nasi szanowni przodkowie już dzielili skórę na niedźwiedziu. Aspirujący do władzy skupienii w KRN obiecywali społeczeństwu radykalne reformy społeczne, obiecywali państwo solidarne (tak tak - jak to znajomo brzmi prawda?). Koalicja rządząca, a prawdę mówiąc obóz prezydencki (gdyż nie zrezygnowano z nielegalnej totalitarnej konstytucji z 1935 roku), który zdobył władzę w wyniku wojny domowej z maja 1926 roku słał jasny komunikat - władzy raz zdobytej nie oddamy. NIGDY! A wszystko to jesienią 1943 roku!!
O co toczyła się gra latem 1944 roku? Niestety tylko i wyłącznie o władzę. O władzę konkretnych partii, a nawet konkretnych środowisk politycznych. Toczyła się gra o zachowanie Konstytucji z 1935 roku dającej pełnię władzy reżymowi sanacyjnemu (dzisiejszy PiS). Konstytucja była głównym punktem sporu. Ona to dawała pełnię władzy Prezydentowi RP, a co za tym idzie obozowi okopanemu wokół Prezydenta. Konstytucja była też dla tej władzy najsłabszym ogniwem. Gdyż została przyjęta nielegalnie i zgodnie z zapisami Konstytucji z 1921 roku była nieważna ipse iure! Obalenia Konstytucji z 1935 roku poprzez uznanie tegoż faktu, oznaczałoby obalenie reżymu sanacyjnego, którego popularnośc w społeczeństwie była jeszcze niższa niz popularnośc PPRu. W wyniku kompromisu z 1939 roku na podstawie umowy gentelmeńskiej (po negocjacjach brukselskich wszyscy wiemy co to takiego jest) kontrolę nad armią sprawował premier (podówczas Stanisław Mikołajczyk Stronnictwo Ludowe). W kraju ta kontrola realizowana miała być przez Delegata Rządu na Kraj i polityków Rady Jedności Narodowej. Rzeczywista kontrola miała się tak jak owa Jedność Narodowa w nazwie Rady. Całe kierownictwo Armii Krajowej opanowane było przez polityków w mundurach bezwglednie wiernych obozowi sanacji (Stefan Grot Rowecki, Tadeusz Bór Komorowski), którzy kompletnie ignorowali i Delegata i RJN bezposrednio komunikujac się nie tyle z rządem co wprost z Prezydentem, lub Naczelnym Wodzem (też politykiem sanacji Kazimierzem Sosnkowskim).
Dla tego towarzystwa utworzenie PKWN było bardzo groźne. Dlaczego? Dlatego, że władza sanacyjne w demokratycznych społeczeństwach Zachodu jak każda władza totalitarna nie była lubiana. Już wiemy że nie była legalna i alianci zachodni odnoili się do niej raczej niechetnie z poczuciem wstydu i zażenowania. Prezydent Raczkiewicz wiedział o tym. Wiedział, że nie może liczyć na poparcie ani rządu Zjednoczonego Królestwa, ani tym bardziej demokratycznej administracji USA. Aliantom zachodnim marzył się inny gabinet powołany na wzór francuski - Francuskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego skupiający całe spektrum polityczne Francji. Nawiązując do tych oczekiwań powołano PKWN w Lublinie. Komitet Lubelski w swoim Manifescie zapowiedział też bardzo popularny społecznie program reform. Zarówno wewnetrznie, jak i zagranicznie władza sanacji zaczynała wymykać się z rąk.
Na koniec należy zauważyć, że prawo miedzynarodowe jednoznacznie stwierdza jakie są warunki by rząd uznawać za legalny. Wcale, a wcale nie potrzeba ciągłości władzy tak wielokrotnie podkręslanej przez obóz sanacyjny. Potrzebna jest za to pełna efektywna kontrola nad terytorium wiodąca do uznania miedzynarodowego takiego rządu. To że PKWN zaczynał sprawować efektywna kontrole nad terytorium nas którym panował było więcej niż widoczne - vide dokonywana reforma rolna. Stwierdzenie tego faktu mogło prowadzić do cofnięcia uznania dla rządów sanacyjnych i - kierujac sie francuskim przykładem - uznania PKWN za rząd legalny. PKWN zas wyraźnie stwierdzał: w Rzeczpospolitej Polskiej obowiązuje Konstytucja z marca 1921 roku!.
Władza sanacji przestała by istnieć. Należało więc przejść do jej ratowania. Tu i teraz. Za wszelką cenę.
ps.
w części następnej o bohaterach dramatu



Komentarze
Pokaż komentarze (96)