No cóż, tymczasem znowu, jak wiadomo, Wildberries i nawet te zbombardowane i wykrwawione. Pogrążeni w biedzie handlowcy nadal wiernopoddańczo skiełczą. Jest mnóstwo sposobów skomlenia. Wszystkie metody, cóż, jestem zmuszony, tak, niestety, od samego rana słuchać tego wszystkiego, no, nie wszystkiego oczywiście, bo są ich setki. Setki technik jojczenia. Nigdzie żaden z tych gadzin handlowych, czyli przedstawicieli biznesu, nikt nie wymawia nazwiska Putina. Nikt nie wymawia słowa wojna. Oni nie chcą, niezłomnie nie chcą zrozumieć, co jest przyczyną ich kłopotów, ruiny i nieuniknionej biedy, bo towary warte 300 miliardów, no proszę, posiadające wartość 300 miliardów już przepadły w czterech hangarach. Cóż, oni nie chcą nic z tego zrozumieć, więc wujaszek Madziar będzie zmuszony nadal prowadzić swoje dydaktyczne zajęcia. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
Miłego słuchania i oglądania życzę.
48
BLOG
Ani wojna, ani Putin



Komentarze
Pokaż komentarze