sartoriusz sartoriusz
21
BLOG

Grześ

sartoriusz sartoriusz Polityka Obserwuj notkę 0

Jest ci w naszej wiosce Grześ.

Grześ, jak Grześ, innym Grzesiom podobny, i ten nasz, też nawiedzony.

Niby nie pije, ale gada, jak profesor na wykładach w Zielonej Górze, czy w innym Kijowie.

Czasem, jak powie, to powie, a czasem, to … szkoda gadać.

Raz, siedzim my sobie pod sklepem, wisienki pijem, jak ludzie, a tu patrzym - Grześ idzie z wielkim workiem i się ugina w nogach, a głową kiwa, jak zawdy, bo ma słabą na szyi.

Normalnie:

„Idzie Grześ przez wieś

Ciężki worek niesie…”

- Co tam dźwigasz, Grześ? – Zawołali my z daleka, bo żadnemu się dupy ruszyć nie chciało ze schodka.

- Kamienie ze wsi wynoszę, co by się ludziska nie wywalali! – Odpowiedział Grześ, a my wybałuszylim ślepia i pomyślelim, że ten Grzechu, to jednak nie taki pusty ma ten łeb, bo każden se zara przypomniał, jak, to nie raz, w wielki paluch się pierdyknął o kamlot i łykli my za robotę Grzesia z szacunkiem.

- To wynoś, wynoś! – Krzykli my chórem i donośnie.

Grześ poszedł i idzie, a tu:

„Idzie wieś przez wieś,

Worek ciężki niesie,

A przez dziurkę

Piasek ciurkiem

Sypie się za Grzesiem.”

Bo się, k…a, okazało, że ten popapraniec piasek z budowy wynosił, co to był na wspólną świetlice zwieziony.

Tedy, powiadam wam, uważajcie na tych, co za was ciężary chcą dźwigać.

sartoriusz
O mnie sartoriusz

Jestem ja i obok jeszcze paru

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka