Obudziłem się dziś rano w rozkopanej pościeli.
Było ciepło i jakoś tak przyjemnie.
Ho, ho - pomyślałem sobie - jeszcze nie rządzą, a już się polepszyło.
Poradowałem się przyjemnie. Do czasu.
Do czasu, gdy przypomniałem sobie, że to ciepło, to ja sam.
Przecież w środku nocy nasypałem do pieca, że ho, ho!
Cholera! - Pomyślałem.
Znowu wszystko zależy ode mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)