O cudach nic więcej, bo cud, to cud, jak powiedziałby Roch, gdyby pojął swoim słodkim umysłem o czym mowa.
Cud niezdarzony, lecz zaistniały pozostaje cudem i jest równie pewny, jak decyzje dwóch w jednym, co, wbrew podejrzeniom, nie jest ironią, gdyż kto patrzy ten widzi, a kto słucha, ten w dołki wpada, bo je sobie kopie.
Bo na słuch, to można dziurę w ścianie pod tynkiem dosłyszeć, a nie muzykę historii, która najczęściej jest grana milczkiem i na migi.
Kto ma oczy niech patrzy, a kto ma uszy niech waty napcha, albowiem niezbadane są znaczenia słów i obietnic na gębę, wypowiadane półgębkiem i z grymasem serdecznej zajadłości.
Ważne, że o północy zaczyna się dzień kolejny coraz lepszych czasów.
Czekającym na koniec świata, gratulujemy optymizmu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)