0 obserwujących
6 notek
9469 odsłon
  773   0

Czym jest dla mnie patriotyzm?

Przeczytałam właśnie w regulaminie, że każdy właściciel bloga jest zobowiązany do zrobienia przynajmniej jednego wpisu na cztery miesiące. Jeśli zrobię to teraz, to będę mieć wolne przez najbliższe cztery miesiące. Proszę bardzo. Pan Igor Janke zapytał nas, internautów, jak rozumiemy patriotyzm, jaki jest nasz osobisty stosunek do sprawy. Moją odpowiedzią będzie - jest to zbiór uczuć, emocji, które trudno racjonalnie wytłumaczyć. W związku z tym wyjdzie pewnie, że jestem wyjątkowo egzaltowaną panienką. Ale po kolei.

Wychowałam się w tzw. rodzinie patriotycznej. Moja Babcia była prawdziwą wielbicielką Piłsudskiego, zostało mi po niej popiersie Marszałka. Jest zrobione z gipsu, który w niektórych miejscach już się odłamał, samo wykonanie nigdy zresztą nie było doskonałe. Ale nic nie szkodzi, mam zamiar ten nieco szkaradny odlew przekazać swoim przyszłym dzieciom. Dla mnie Marszałek jest piękny. A wracając do rodziny - w moim domu rodzinnym zawsze dużo się mówiło o Polsce i zawsze w raczej romantycznym stylu. Znam opowieści mojej mamy, która na początku lat osiemdziesiątych przemycała schowaną w malarskiej tubie biało-czerwoną flagę, która była potrzebna na którąś demonstrację. Nie był to oczywiście szczególnie bohaterski czyn, ale z pewnością budował atmosferę rodzinną wokół symboli. Nie chcę opowiadać tu całej historii życia mojej rodziny, więc napiszę tylko krótko, że na mój stosunek do flagi, do godła, do innych naszych symboli, składa się wiele takich właśnie drobiazgów, samych w sobie być może nieistotnych.

Drugi element, który na pewno jest dla mnie bardzo ważny, jeśli chodzi o naszą Ojczyznę, to piękna natura, krajobrazy. Kiedy byłam przez pewien czas za granicą, to nie tęskniłam za językiem polskim, ani nawet za jedzeniem, ale właśnie za dobrze znanymi wzgórzami, polami, za brzozami i bukami. Tęskniłam nawet za naszą wiejską architekturą, która poniekąd jest dość paskudna. Za Na przykład podczas długiego pobytu w Hiszpanii cieszyłam się, kiedy trafiłam do tamtejszej Galicji, gdzie ukształtowanie terenu bardzo przypomina nasze Beskidy. Nie wiem, czy byłabym w stanie na stałe przeprowadzić się poza Polskę. Co więcej, jako patriotka lokalna mogę wyznać, że prawdopodobnie wszędzie poza Małopolską czułabym się kiepsko.

Kolejny element, który składa się na mój stosunek do Polski, to historia. Wszystkie jej elementy, te z których możemy być dumni i te, których trzeba się wstydzić. Uwielbiam książki historyczne, szczególnie różnego rodzaju wspomnienia i dzienniki, czuję związek z dawnymi mieszkańcami Polski. Czuję się ich potomkiem i mam świadomość, że to zobowiązuje.

Polityką się nie interesuję i nie ma żadnej partii, o której mogłabym powiedzieć, że mnie reprezentuje. Nie potrafię się określić na osi prawica-lewica. Biorę udział we wszystkich wyborach, ale ci, na których głosuję, rzadko wygrywają. Teraz, kiedy zagłosowałam na tych, którzy akurat wygrali, to muszę się wstydzić za człowieka, na którego oddałam głos.

No i na sam koniec, żeby nie było tak słodko. Nie czuję prawie wcale związków ze współcześnie żyjącymi Polakami. Żadnego "wszyscy Polacy to jedna rodzina", jak w dawnym hicie disco-polo. Wkurza mnie powszechne chamstwo, zobojętnienie, brak zainteresowań. Denerwuje mnie głupota i nieuczciwość, brak szacunku dla osób o innych poglądach. Nie mogę znieść kłótliwości Polaków, która jest niestety doskonale widoczna tutaj, na Salonie. Jak w starym żarcie: "największy problem Szkocji stanowi to, że jest tam pełno Szkotów".
 

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale