Do stolicy nadciągają warchoły. Zadymiarze. Nieroby. Homines sovietici. Przeżytki socjalizmu. Spasieni bonzowie związkowi, co to mają, według Super Expressu, gustować w Alfach i Lanciach. Żule pasożytujący na ciężko pracujących i zaradnych. Chcą łamać prawo. Marzy im się gwałt i przemoc. Chcą dyktować warunki rządowi (naszemu rządowi, nie kaczystowskiemu!). Rząd (nasz rząd!) nie powinien ustąpić przed dyktatem zadymiarzy, powinien zastosować prawo, czyli - blokada, pałka, woda, gaz.
W ciemno mogę przewidywać, którzy blogerzy i którzy publicyści w takiej tonacji napiszą. I że taki będzie też przekaz rządu, jeśli nie wprost samego rządu, to podsuwany przez parlamentarzystów PO, i zaprzyjaźnioną TVN (za ten stadion wdzięczność się należy). 90 % tych blogerów i tych publicystów latem 2007 roku ostro potępiało rząd Jarosława Kaczyńskiego za postępowanie z okupującymi Kancelarię Premiera pielęgniarkami. Ja zresztą podtrzymuję moją ówczesną opinię - że Kaczyński zachował się co najmniej arogancko, i zanim doszło do wejścia pielęgniarek do budynku Rady Ministrów, mógł wyjść do nich na rozhowory. Ale ja teraz powiem to samo - gdyby Tusk miał jakąś ikrę, i gdyby umiał rozmawiać z ludźmi innym językiem, niż plastikowy PR, wyszedłby do stoczniowców, zamiast zasłaniać się literą prawa. No i naturalnie, gdyby miał im coś do powiedzenia. Jak się wydaje - nie ma. Niech stoczniowcy (a raczej eks-stoczniowcy) zdychają. A co z tymi szkoleniami dla zwalnianych z pracy, które miały być prowadzone m.in. przez firmę Work Service? Czyżby to miało być tylko pompowanie publicznych pieniędzy w organizujące szkolenia firmy?
Jest w salonie24 kilkoro blogerów z Gdańska - co wiecie o zwalnianych pracownikach stoczni, czy rzeczywiście są praktycznie bez środków do życia?


Komentarze
Pokaż komentarze (48)