Słaby blog o siatkówce i shogi
Może i średnio się znam na siatkówce i shogi ale to nie powstrzyma mnie przed tym żeby o nich pisać.
0 obserwujących
5 notek
2035 odsłon
  307   0

Koniec telenoweli z wyborami siatkarskich selekcjonerów.

Dziś Polski Związek Piłki Siatkowej ogłosił nazwiska nowych trenerów reprezentacji kobiet i mężczyzn w siatkówce halowej. Są nimi kolejno Włoch Stefano Lavarini oraz Serb Nikola Grbić. Cały proces wyboru miał momentami dość dziwaczny kształt, zwłaszcza jeśli chodzi o męską kadrę, do tego krążyło wokół niego pełno spekulacji oraz podsycających gorącą atmosferę wypowiedzi.


W przypadku kadry pań wybór przebiegał dość spokojnie, spora w tym zasługa prezesa Świderskiego, który samemu nie będąc specem od żeńskiej siatkówki, zlecił to zadanie zespołowi powołanemu specjalnie na tę okazję. Grupa pod przewodnictwem byłej wybitnej reprezentantki, obecnie będącej prezeską ekstraklasowego klubu z Bielska-Białej, Aleksandry Jagieło została wręcz zasypana ofertami od uznanych szkoleniowców. Do ostatecznego etapu konkursu przeszli wspomniany Stefano Lavarini, Stephane Antiga, Daniele Santarelli oraz Alessandro Chiappini. Każdy z nich ma doświadczenie w pracy z zespołami narodowymi (Antiga co prawda tylko z męskimi), jednak spośród nich największy sukces niedawno osiągnął późniejszy zwycięzca konkursu – doprowadził Koreanki z południa do czwartego miejsca na tokijskich igrzyskach. Jest to wynik imponujący tym bardziej, że zespół z Korei Południowej nie był uważany za jakąś potęgę – ot nieco lepszy średniak o potencjale zbliżonym do tego jaki posiada nasza reprezentacja. Spokojnie można założyć, że nasz nowy trener to światowy top, zwłaszcza, że jeszcze świetnie sobie radzi w ligowej siatkówce prowadząc włoski Igor Gorgonzola Novara będący w czubie tabeli. Ktokolwiek będzie teraz kwestionować kwalifikacje nowego selekcjonera ten narazi się na śmieszność.


Inaczej za to wyglądał wybór Nikoli Grbicia na trenera. Na początku prezes PZPS wszem i wobec ogłaszał w wywiadach, że jego wybór jest praktycznie przesądzony, jednak w pewnym momencie głos zabrał Gino Sirci, właściciel włoskiej drużyny z Perugii, obecny pracodawca Nikoli. W wywiadach nie krył swojego niezadowolenia z ewentualnego łączenia przez trenera pracy w klubie i w reprezentacji, uważając, że może to zaszkodzić jego zespołowi. Przy takim postawieniu sprawy związek nie był już taki pewny co wybierze sam Grbić i aby mieć jakąś opcję zapasową ogłosił konkurs. Ten jak okazało się później nie cieszył się zbytnią popularnością, zwłaszcza po tym jak okazało się, że Nikola Grbić też weźmie w nim udział. Zgłosiło się tylko sześciu kandydatów – prawie nikt nie chciał brać udziału w konkursie, którego zwycięzca był znany od początku ani bycia opcją awaryjną. Wszystko rozbijało się o to czy Nikola ostatecznie wybierze klub czy kadrę. Ostatecznie, podobnie jak w kadrze kobiet, końcowy „wybór” odbywał się spośród najlepszej czwórki kandydatów. Oficjalnie nie znamy nazwisk pozostałych uczestników gdyż w rozmowach ze związkiem zastrzegli sobie anonimowość. Nieoficjalnie wiemy jednak, że w grze byli Marcelo Mendez, Plamen Konstantinow oraz Lorenzo Bernardi. Wybór Grbicia na trenera reprezentacji wynika w dużej mierze z osiągniętego przez niego gigantycznego sukcesu w polskiej klubowej siatkówce – wygrania Ligi Mistrzów z kędzierzyńską ZAKSĄ. I tu moim zdaniem jest mały problem, otóż siatkówka ligowa różni się dość mocno od siatkówki reprezentacyjnej. Co prawda uważam Grbicia za dobrego trenera to jednak wydaje mi się, że znowu na igrzyskach mogą być problemy. Jeszcze nie tak dawno Nikola prowadził swoją rodzimą reprezentację Serbii i tam nie zrobił oszałamiających wyników, co więcej nie udało mu się nawet awansować na igrzyska mimo sporego potencjału kadrowego. Od wielu lat związek powtarza, że teraz najważniejszy jest medal na oilimpiadzie a teraz zamiast wziąć Mendeza - trenera, który na tej imprezie potrafił zrobić medal ze średnią drużyną Argentyny to bierzemy gościa, który ostatnio na igrzyskach był jako zawodnik. Nie mam tu zamiaru skreślać Grbicia już na początku, po prostu boję się, że na turnieju olimpijskim, nie mając doświadczenia w prowadzeniu zespołu na takiej imprezie, dodatkowo pod presją, może on podejmować równie irracjonalne decyzje jak krytykowany Heynen.


Skoro mamy już spokój z wyborem selekcjonerów to teraz nasuwa się jedno pytanie - jakie cele powinniśmy stawiać przed naszymi reprezentacjami, zwłaszcza, że w najbliższym sezonie mamy mistrzostwa świata? Jeśli chodzi o panów sprawa jest prosta - najważniejsza jest obrona mistrzostwa, przy okazji, wobec widocznej słabości naszej drużyny na pozycji rozgrywającego, można jeszcze spróbować wykreować nowego zawodnika do gry na poziomie mistrzowskim. Co zaś się tyczy naszych pań to sprawa się trochę komplikuje – na dobrą sprawę to przez ciągłe zmiany, rotacje, odmładzanie i inne różne eksperymenty byłego trenera Nawrockiego nie wiemy na co tak naprawdę stać naszą kadrę ani tym bardziej kto się w ogóle w tej kadrze powinien znaleźć. Na początku wszystko trzeba uporządkować, poprawić atmosferę w zespole i ustabilizować skład oraz grę. O ile awans do strefy medalowej byłby wynikiem kosmicznym o tyle awans do najlepszej ósemki wydaje się dość realnym celem, tym bardziej, że turniej będzie się odbywał u nas w kraju.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport