Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
45 obserwujących
420 notek
646k odsłon
2509 odsłon

Gest Lichockiej

Wykop Skomentuj135

Zanim na Olimpiadzie w Moskwie, Kozakiewicz pokazał zgiętą w łokciu rękę, w odpowiedzi na gwizdy publiczności po skoku, którym pokonał radzieckiego skoczka Wołkowa, nikt nie słyszał o geście Kozakiewicza. A takie zgięcie ręki było znane pod mało sympatyczną nazwą, pokazać komuś „wała”. Dzisiaj już mało kto używa tego obscenicznego wyrażenia. Wszyscy, a jeżeli nie wszyscy to większość, mówi – pokazać gest Kozakiewicza. I określenie to wcale nie jest wulgarne, a wręcz odwrotnie raczej zabawne. A stało się tak (tzn., że tą nazwą gest ten został ucywilizowany), bo była to satysfakcja ze zwycięstwa oraz protest, jak to określił komentator, ‘wobec cywilizacji dyktatu i przemocy, którą uosabiała stadionowa ciżba’. Pewnie komentator chciał powiedzieć stadionowa tłuszcza, ale ugryzł się w język. I użył bardziej ‘kurtuazyjnego’ określenia.

Dwa dni temu, w Sejmie było głosowanie nad ustawą o dotacji dla TVP i Polskiego Radia. Dotacja jest potrzebna, bo pieniędzy z abonamentu nie wystarcza, jeżeli telewizja publiczna i polskie radio mają zachować swój służebny charakter i nie pójść w komercję. Ale TVP jest solą w oku opozycji, ponieważ pokazuje świat inaczej niż chciałaby to opozycja. Czy obraz świata, jaki prezentują media wspierające opozycję, jest bezstronny? Wolne żarty. TVP pokazuje świat bezstronnie? W tej sprawie też można mieć zastrzeżenia.

Tutaj jednak trzeba wyjaśnić, dlaczego przekaz TVP nie jest doskonały, tak jak byśmy tego wszyscy chcieli.

Otóż w Polsce przechył mediów prywatnych w stronę opozycji jest na skalę niespotykaną gdziekolwiek indziej w demokratycznym świecie. Ponieważ nie ma równowagi w mediach prywatnych, to TVP musi dawać odpór propagandzie (i hejtowi również), które z tych prywatnych, sprzyjających opozycji mediów, w stronę PiS-u leją się potokami. I to, co jest w TVP, wbrew oskarżeniom opozycji, nie jest propagandą, ale informacją. Informacją, której brakuje w wiodących mediach prywatnych. Informacją, która prostuje zafałszowany obraz świata w tamtych mediach pokazywany.

Oczywiście słabym punktem powyższego rozumowania, co trzeba przyznać, jest fakt, że pieniądze na TVP idą również z podatków ludzi, wspierających opozycję. W związku z powyższym oni chcą (choć wyrażają to mniej dyplomatycznie), aby w telewizji publicznej był pokazywany również świat z ich punktu widzenia. Oczywiście tak powinno być. Ale dopóki nie będzie równowagi w mediach prywatnych, w pełni bezstronna telewizja publiczna pozostanie ideałem do zrealizowania. I tak zwolennicy obecnej opozycji mają lepiej niż my mieliśmy za rządów Platformy/PSL. Wtedy zarówno TVP jak i wiodące telewizje prywatne dęły w tę samą tubę. My, oprócz stygmatyzowanej tv Trwam i niszowej tv Republika (i do tego na sam koniec) swojej telewizji nie mieliśmy. Dzisiaj zwolennicy opozycji, mogą wybierać między mediami do wyboru, do koloru. Od opozycyjnego fundamentalizmu w tvn-ie i stacjach pokrewnych poprzez mniej fundamentalistyczny (opozycyjnie) Polsat do publicznej, w miarę bezstronnej TVP.

Tak wygląda nasz medialny świat. I oskarżenia, że TVP to hejt i szczucie są obłudą i hipokryzją. I głosowanie nad dotacją dla TVP, opozycja wykorzystała perfidnie i bez skrupułów. Opozycja, która będąc przez osiem lat przy władzy, sprawy socjalne traktowała jak piąte koło u wozu, teraz nagle, zapałała socjalną empatią. I zatańczyła populistyczny taniec na nieszczęściu chorych ludzi, zgłaszając poprawki do ustawy. Że pieniądze przeznaczone na telewizję publiczną powinny iść na profilaktykę onkologiczną.

Usłyszeć, że człowiek ma raka to traumatyczne przeżycie. A często i wyrok śmierci. Szczególnie ciężko przeżywają to kobiety, szczególnie te, które mają małe dzieci. Toteż onkologia to drażliwa nuta.

I na tym potknęła się posłanka Joanna Lichocka. Ona była kiedyś dziennikarką, telewizyjną również. Toteż świat mediów rozumie, co więcej zna od podszewki. I wiedziała o co idzie gra. Ale jak każdy człowiek nad emocjami do końca nie zapanowała. I nie odmówiła sobie satysfakcji, w sarkastycznym, wymownym geście, użyła środkowego palca. Choć to nie był ‘fuck’, i choć J. Lichocka pokazała ten gest populistom z sejmowej opozycji, a nie chorym ludziom, to od czego jest stopklatka, pokazująca zatrzymany obraz? Od czego są prywatne, ‘obiektywne’ media, aby mu nadać inne znaczenie?

I gest Lichockiej z zafałszowanym przekazem poszedł w świat!

W efekcie wielu ludzi, szczególnie tych dotkniętych nieszczęściem choroby, odebrało ten gest osobiście. I dlatego gest Lichockiej, choć też był satysfakcją z wygranej (i protestem też), inaczej niż gest Kozakiewicza, na dobrą sławę nie ma szans. 


Wykop Skomentuj135
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura