320 obserwujących
1194 notki
3713k odsłon
  3907   13

Powrót człowieka o bezczelnej twarzy

Przesłanie sitwy jest proste i jednoznaczne. Jak wyraził się jeden ze sławnych  Sławków Platformy Obywatelskiej: Jedna zasada jest dla mnie święta, kurwa. Naucz się tego, jak będziesz o czymkolwiek rozmawiał. Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił, kurwa, jak niepodległości. Jak wyjdziesz z Platformy, to masz problem.

I to w zasadzie na tyle, jeśli chodzi o sitwę. Mógłbym rzecz jasna rozwinąć temat, ale blog to nie miejsce na elaborat. Można to jedynie uzupełnić o wypowiedź Donalda Tuska, który zakomunikował, że wrócił do Platformy, bo jest ona zespołem naprawdę niezwykłych ludzi. Trzeba przyznać, że z punktu widzenia owego przesłania sitwy jest to najprawdziwsza, solenna prawda. Chociaż zapewne nie o taki punkt widzenia chodziło nowo-staremu szefowi Platformy. Tusk długo i namiętnie rozwodził się też o niegodziwości swoich politycznych rywali, o łajdactwach platformianych Sławków nie zająknął się ani słowem. Bezczelności bowiem nigdy mu nie brakowało, więc teraz, po przetarciu między europejskimi lewakami emanuje nią tym bardziej. Ogólnie - zapiekła furia w kierunku adwersarzy.

Natomiast staro-nowy szef PiS Jarosław Kaczyński mówił o słabościach wspólnoty wartości, jaką mieni się być jego ugrupowanie. Piętnował nepotyzm wśród jej członków. Wskazał na syndrom "tłustych kotów" wśród działaczy PiS, którzy blokują konkurentów dobrze przygotowanych do pełnienia różnych funkcji i stanowisk w państwie. Otwartym tekstem wymieniał błędy i niepowodzenia rządów swojej partii, jak na przykład porażkę programu Mieszkanie+. Mówił bez ogródek o niemożnościach swego ugrupowania i państwa, które nie jest w stanie przełamać oporu korporacji i grup nacisku. Ogólnie - troska o Polaków i państwo.

Skąd ta przepastna różnica w kontekstach i tematach wystąpień Tuska i Kaczyńskiego? Jest to oczywista konsekwencja różnicy pomiędzy wspólnotą a sitwą. Prawdziwa wspólnota angażuje bowiem swoich uczestników moralnie - czują się w obowiązku zajmować krytyczne stanowisko wobec poczynań wspólnoty i poszczególnych członków. Nie pozwala pobłażać ich występkom, potępia, przyznaje się do błędów. Tak przemówił Kaczyński. A przecież mógłby wzorem owego działacza PSL-u powtórzyć, że piętnowanie zatrudniania według klucza rodzinnego i politycznego to rasizm polityczny. Żartuję oczywiście, Kaczyński nie mógłby tak powiedzieć. Nie poszedł tą drogą, bo - po ludzku rzecz biorąc - jest mu zwyczajnie wstyd za swoich ludzi, którzy się szmacą. Tak działa faktyczna wspólnota wartości. 

Natomiast sitwa angażuje się wyłącznie materialnie, dominuje prywata i karierowiczostwo, poszczególni członkowie połączeni są łańcuchami  zależności, wierzytelności, trzymani w szachu hakami i wiedzą o wzajemnych słabościach. Niezwykle charakterystyczna dla sitwy jest zrzutka na kaucję dla jednego ze Sławków - przedstawiana publicznie jako ludzki gest dobrej woli, jest w istocie wymuszona strachem przed zrobieniem przez delikwenta użytku z wiedzy o przekrętach kolegów. I potwierdzeniem przesłania z początku tekstu: Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił, kurwa, jak niepodległości. Milcząc na ten temat Tusk  akceptuje przesłanie sitwy.

Ludzie o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach -  prorok Ezechiel wszystko przewidział, nawet powstanie Platformy Obywatelskiej.

Lubię to! Skomentuj160 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka