320 obserwujących
1194 notki
3713k odsłon
  2599   11

O dwóch takich, co z potrzeby serca zostali pajacami

Ludzie robią z siebie idiotów z przeróżnych powodów. Jedni z głupoty, inni z zacietrzewienia, jeszcze inni wystawiają się na pośmiewisko ludzkie bezmyślnie, w pijanym widzie lub w złości. Niektórzy uprawiają taki zawód, że za idiotyzm im płacą, jak klauni w cyrku. Rzadko robią to celowo, a jeśli już, to przeważnie mamy do czynienia z drugim dnem. Natomiast pierwszy raz spotykam się z sytuacją, kiedy ludzie robią z siebie pajaców z potrzeby serca.

Poseł Zbigniew Konwiński z KO stwierdził, że jego koledzy posłowie Michał Szczerba i Dariusz Joński zareagowali z potrzeby serca na prowokację strony białoruskiej, usiłując przekroczyć granicę w celu wręczenia dwóch koców nielegalnym imigrantom, których Łukaszenka dostarcza na granicę z Polską po kilka tysięcy USD od sztuki. Bo jest oczywiste, że Łukaszenka oczekiwał podobnej reakcji, a dwóch pajaców pospieszyło z ochotą.

W tej logice można bowiem uznać, że goebbelsowski propagandzista, rzecznik komunistycznego rządu, z potrzeby serca wysłał śpiwory dla bezdomnych z Nowego Jorku. To jest dobra analogia, choć także oczywista bzdura, tak jak bzdurą jest rzekoma potrzeba serca dwóch polityków PO, którzy kosztem imigranckiej niedoli postanowili urządzić polityczny happening. Dokładnie jak niesławnej pamięci rzecznik rządu Jaruzelskiego.

Niestety dla Szczerby i Jońskiego, ich mentor Donald Tusk troszkę przyrdzewiał i zareagował zbyt późno, ogłaszając, że polskie granice muszą być szczelne i dobrze chronione. Kto to kwestionuje, nie rozumie, czym jest państwo. Wychodzi na to, że Szczerba i Joński nie rozumieją. A być może po prostu mają państwo w dupie. To całkiem możliwe w środowisku, jakim jest totalna opozycja, gdzie liczy się zagranica, ewentualnie ulica.  A ci dwaj to przecież sól ziemi totalnej. Zatem nawet trudno im się dziwić, że się wygłupiają, bo cóż innego te niebożątka mogą robić w polityce?

Joński to ten facet, który Powstanie Warszawskie umieścił w roku 1988, a stan wojenny rok później. Mówi się, że od wiedzy ważniejsza jest umiejętność samodzielnego myślenia, ale z taką systemową pustką w głowie, jaką zaprezentował wtedy Joński, to on nie ma prawa samodzielnie pomyśleć nawet o wyprasowaniu koszuli, a cóż dopiero o poważnej działalności publicznej. Szczerba prezentuje podobny poziom zacietrzewionego wygłupu, bez cienia merytorycznej domieszki ani litości dla siebie.  

Tusk przynajmniej kieruje się badaniami opinii publicznej i późno, bo późno, ale w końcu tropnął się, że Polacy nie aprobują takiego lekceważenia granic i interesu państwa, jakim wykazali się Szczerba i Joński. Zatrąbił więc na odwrót. Kilku totalniaków z opozycji w pośpiechu musiało zmieniać zdanie. Janina Ochojska, jak zwykle rozegzaltowana do czerwoności,  załkała. Jednak Tusk zadął za późno, za cicho dla Szczerby i Jońskiego, którym potrzebna trąba jerychońska, żeby zburzyć mury ich zadufania. Przy okazji wygłupiły się tokefemy, springiery i tefaueny, bredząc o pasie ziemi niczyjej. Najwidoczniej kłamać także można z potrzeby serca. 

Lubię to! Skomentuj53 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka