seaman seaman
50
BLOG

Jeszcze polityczna poprawność czy już kundlizm ?

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 14

 Dopiero co się lewicowi wrażliwcy otrząsnęli z poczucia moralnego terroru wywołanego obchodami rocznicy Powstania Warszawskiego, a już za chwilę przyjdzie im się tłumaczyć, dlaczego ówczesny prowodyr światowego postępu zapoczątkował II wojnę światową, dokonując rozbioru Polski w sojuszu z Hitlerem.

To będzie interesujące, bo wersja o wyzwalaniu Białorusi i Ukrainy bardzo już trąci myszką i ponoć nawet Putin na okazję wrześniowej wizyty w naszym kraju zbroi się w nowe argumenty. Podobno teraz najmodniejsza jest na Kremlu wersja, że ponieważ nie chcieliśmy wpuścić do Polski Rosjan, którzy chcieli wspólnie z nami napaść na Niemcy, no to Rosja napadła wspólnie z Niemcami na Polskę, bo nie miała innego wyjścia. To brzmi jak ponura groteska, ale jestem pewien, że lewicowi egzegeci tę konieczność dziejową jakoś dialektycznie objaśnią.

Przeoczyłem i z dużym opóźnieniem przeczytałem wypowiedź ministra Przewoźnika zapewniającego, że  wtrakcie uroczystości 1 września nie będzie żadnych elementów, które prowadziłyby do konfliktów. W praktyce oznacza to, że nasz polski premier przemilczy przed rosyjskim premierem fakty ewidentnie wskazujące na przyczynienie się ówczesnego Związku Radzieckiego do wybuchu II wojny światowej, ponieważ Putin się z tymi faktami nie zgadza. Czy rzeczywiście Donald Tusk znowu nie zmarnuje okazji, żeby siedzieć cicho ? Czy tym razem może być inaczej ?

Nie sądzę, jeśli chodzi o sprawy fundamentalne dla Polaków, a jednocześnie drażliwe dla naszych sąsiadów, to premier Tusk z reguły nie tracił okazji, żeby zamilczeć. Nikt tak dobrze, jak on nie zdaje sobie sprawy, że z Putinem najlepiej wychodzi się na zdjęciach i może to jest celem Tuska z okazji tej wizyty - dobrze wypaść na zdjęciu i zdobyć kilka punktów w sondażach. Wydaje się, że przesłaniem spotkania na Westerplatte będzie wyświechtana i drętwa mowa o tragedii wojny światowej - wszystkich nas dotknął kataklizm, bez wyjątku byliśmy ofiarami, to się nie może powtórzyć, bla, bla, bla. Być może premier w przypływie szaleńczej odwagi wspomni o dwóch totalitaryzmach, ale wtedy żegnajcie marzenia o poklepaniu po plecach przez Putina, skończyłoby się tylko na wspólnym zdjęciu. Jednak dwuletnie doświadczenie z rządem Tuska uczy, że skończy się na sakramentalnym zaklęciu o podpisanie traktatu lizbońskiego, co rzekomo ma ustrzec nas przed powtórzeniem kataklizmu II wojny światowej.

Być może pani Merkel, która nie ma takiego oporu przed mówieniem prawdy w oczy, powie kilka słów, ale niemiecka kanclerz też będzie gościem i nie zechce wprawiać w zakłopotanie gospodarza. A gospodarz będzie mamrotał swoje ogólniki i komunały, a na drugi dzień ogłosi sukces z powodu dalszej poprawy relacji z Rosją. Zapewne będzie się dużo mówić o Unii Europejskiej, który to temat stał się dobry na każdą okazję; Putin jak zwykle napiętnuje faszystowską bestię i wygłosi pean o poświęceniu Armii Czerwonej. Idę o zakład, że będzie nudno aż do mdłości, jak na obchodach 4 czerwca w Krakowie. Jeśli tak będzie...

Ja nie twierdzę, że nieważna jest dyplomacja, że piar jest nieważny, niestety, polityka dzisiejsza bez politycznej poprawności obejść się nie może. Ale ten 1 września to jest rocznica wyjątkowego wydarzenia i ma być po raz pierwszy obchodzona u nas w takim gronie, że jeśli z woli premiera przeważy polityczna poprawność, a on sam przed Putinem i Merkel zamilczy o tych wszystkich strasznych rzeczach, które we wrześniu 1939 roku zgotowali nam Hitler ze Stalinem, to będzie zwyczajna podłość. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni w jakim celu Donald Tusk zaprosił Putina, skoro ma zamiar przemilczeć przed nim fakty z przeszłości, które stały za przyczynami wybuchu II wojny światowej, a które Putin bez najmniejszego zażenowania neguje. To jest problem premiera Tuska i niech pije piwo, którego nawarzył. Mamy rok 2009 i czas jest najwyższy, żeby sobie mówić prawdę, choćby bolesną, a Polacy, co by o nich nie powiedzieć, nie zasłużyli na przywódcę, który w służalczy sposób prawdę pomija.

Słyszę od pana Przewoźnika, że później, gdy nie będzie już pilnie nadstawiającego ucha Putina, ani czujnych światowych mediów, a także przemiłej pani Merkel, wtedy Donald Tusk bezlitośnie rozgromi w czambuł wszystkie totalitaryzmy, ale przypuszczam, że i wówczas nie będzie przesadzał z precyzyjnymi określeniami.

Jedno wiem na pewno, że jeśli 1 września będzie milczał o tych sprawach przed Putinem, to będzie ta sama polityka, którą dziesiątki lat prowadzili polscy komuniści wobec Związku Sowieckiego – to będzie polityka kundlizmu.

 

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka