seaman seaman
75
BLOG

Szczuj i rządź

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 5

Nie wiem, czy zasada stosowana przez Donalda Tuska jest równie stara jak    „Dziel i rządź”,  ale jest równie skuteczna, to chyba każdy widzi, choćby po słupkach sondażowych. W kategoriach politycznej sprawności, ta na pierwszy rzut oka drobna modyfikacja starorzymskiej zasady, czyli szczujzamiast dziel,  niewątpliwie przyniosła sukces premierowi. Gdybym miał określić, na czym polega różnica, powiedziałbym, że szczucie wymaga sprowokowania aktywnego oporu wobec poczynań innej grupy albo przynajmniej na wywołaniu antagonizmu; natomiast dzielenie polega tylko na wskazywaniu sprzeczności interesów.

Taki sposób na sprawowanie władzy wydaje się być dość prosty, a nawet prostacki, ale to pozór. Boleśnie przekonał się o tym PiS w poprzedniej kadencji, kiedy przesada w tym procederze kosztowała go utratę, zdawałoby się pewnego, zwycięstwa w wyborach. Rządzenie poprzez nieustanne napuszczanie jednych środowisk na drugie, skłócanie frakcji, polaryzacja grup zawodowych i społecznych, wymaga zatem dość precyzyjnego sterowania i ważenia nastrojów, ale to jest kwestia techniczna.

Kluczem do sukcesu premiera Tuska okazało się jednak co innego, a mianowicie odwołanie się przy tym do moralności. Szczucie bowiem, chociaż samo w sobie niemoralne jak wszyscy diabli, wymaga jak najbardziej moralnego uzasadnienia. Brzmi to zaskakująco i niewiarygodnie, jednak tak często bywa z niemoralnymi propozycjami – muszą przynajmniej na pierwszy rzut oka wyglądać niewinnie, to konieczna maskarada dla niemoralności. Po prostu, jeżeli chcemy na dłuższą metę prowadzić jakikolwiek niemoralny proceder, musimy to robić pod hasłem obrony moralności, to zasada równie stara jak divide et impera. Dobrze to wie Donald Tusk i trzeba mu przyznać, po mistrzowsku stosuje w praktyce.

Nie ma takiej kampanii medialnej, którą wszczyna Platforma w jakiejkolwiek sprawie, żeby nie towarzyszyło jej szczucie podparte moralnymi argumentami. Ten modus operandi  doskonale sprawdza się Tuskowi również w defensywie, gdy trzeba bronić błędnych decyzji. Najbardziejklasycznym przykładem, który według mnie powinien znaleźć się przynajmniej w podręcznikach do ćwiczeń na politologii, jest sławna już ustawa medialna PO w jej wszystkich dotychczasowych wcieleniach. W tym scenariuszu było wszystko i dlatego warto choćby wątki moralne przytoczyć dla przyszłych pokoleń politologów.

A zaczęło się od nagłego i niespodziewanego olśnienia rządu, że emeryci i renciści cierpią bardzo z powodu płacenia abonamentu, co jest oczywiście niemoralne. Potem wyszła kwestia gwarantowanego minimum -byłoby niemoralne, gdyby telewizja miała zagwarantowane pieniądze, a leczenie dzieci nie miało takich gwarancji– grzmiał wówczas w Sejmie premier Donald Tusk z ogniem w oczach, niby jakiś Savonarola.Niestety, tym razem szczucie w aspekcie moralnym nie przyniosło natychmiastowych efektów i trzeba się było wycofać na upatrzone pozycje. Lecz premier ani na chwilę nie przerywał ataku moralnego, tym razem skierowanego przeciwkotwórcom uczestniczącym w spotkaniu z prezydentem, którym wytknął podejrzany aspekt etyczny w tej kwestii. Potem już tylko przeprosił za głosowanie PO w sprawie ustawy medialnej i dodał, żenie było innego moralnego wyjścia.

Proszę się tylko nie dać zwieść pozorną porażką rządu Tuska w tej sprawie – wszak jeszcze nie wieczór...Ciąg dalszy serialu medialnego jeszcze nastąpi, natomiast obecnie, dosłownie na naszych oczach, w tej chwili, rozgrywa się podobny scenariusz konfliktu ze związkami zawodowymi w kontekście zaplanowanych przez rząd prywatyzacji i sprzedaży resztówek udziałów państwa. Już w maju tego roku, podczas fali stoczniowych protestów, poseł Nitras z zachodniopomorskiego zapowiedział, że Platforma chce zmienić ustawę o związkach zawodowych tak, abyograniczyć prawa rozwydrzonych związkowców wypasionych na państwowych pieniądzach.

Ton Nitrasa został zresztą teraz podchwycony przez media, które obficie wytykają pracownikom KGHM niemoralną wysokość zarobków i sugerują, że związkowcy to nie są święte krowy. To był piękny pokaz skutecznego szczucia, a czemu służył, okazuje się teraz, gdy PO zapowiada ograniczenie praw związkowych w noweli ustawy o związkach. Przypuszczam, że następny w tej procedurze szczucia z moralnym zacięciem będzie argument premiera analogiczny do użytego w sprawie pomostówek -niemoralne byłoby przyznawanie przywilejów tym, którzy najgłośniej protestują.

Ale niekoniecznie, może to być coś w stylu przedwczorajszej wypowiedzi wicepremiera Schetyny, któremu nagle przypomniało się, że „firmy państwowe to nie jest własność związków zawodowych, tylko własność całego kraju, całego narodu, wszystkich nas, wszystkich obywateli". Nigdy bym nie przypuszczał, że tak wzniosłe i pełne szlachetnego uniesienia słowa na temat własności państwowej usłyszę od liberała gospodarczego.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka