330 obserwujących
1229 notek
3797k odsłon
  1671   15

Faszyzm, macronizm oraz inne plagi

Amerykański historyk Timothy Snyder napisał na łamach Der Spiegel: „Tragedia ostatnich lat polegała na tym, że Niemcy szukali odkupienia za swój faszyzm u ludzi, którzy sami w oczywisty sposób są faszystami”. Miał oczywiście na myśli niemieckie relacje z putinowską Rosją. Nie tylko Niemców fascynuje dzisiaj rosyjski faszyzm. Francuski prezydent dzisiaj negocjuje pokój w Europie ze współczesnym Hitlerem. Analogia do Monachium 1938 jest uderzająca. Donald Tusk  za błogosławieństwo dla Europy uznał rządy kanclerz Merkel, która wyhodowała Putina. 

Dawno temu, będzie już kilkadziesiąt lat, byłem w Amsterdamie. Odwiedziłem wtedy w domu Anny Frank ekspozycję, która była poświęcona europejskiemu faszyzmowi i antysemityzmowi, oczywiście w kontekście Holocaustu. Otóż na tej wystawie dominowała Francja. Tak, pamiętam jak dziś, państwo francuskie ze szczególnym uwzględnieniem Vichy, było tam przedstawione jako bastion antysemityzmu i współodpowiedzialności za Holocaust, przynajmniej w części dotyczącej francuskich Żydów. Przyznam, że byłem zaskoczony śmiałością tamtej prezentacji. Pomyślałem sobie wtedy (też dobrze pamiętam), jaką robotę w czasie tamtej wojny wykonał późniejszy prezydent Francji Charles de Gaulle. Tylko dzięki niemu Francuzi  nie zasiedli w Norymberdze na jednej ławie oskarżonych z Goeringiem i resztą hitlerowskiej hordy. Prezydent Macron nie jest spadkobiercą Francji de Gaulle`a. Macron reprezentuje haniebną ugodowość Francji Daladiera. Jego mentalną ojczyzną jest państwo Vichy. Donald Tusk zwraca się do Macrona na Twitterze z braterską czułością per „drogi Emmanuelu”. 

Niby dlaczego prywatnej telewizji wolno wpływać na wynik wyborów, a telewizja publiczna ma być neutralna? Bo na publiczną płacimy podatki? Wolne żarty. Ja płacę podatek na ścieżki rowerowe, chociaż nawet roweru nie posiadam. Prywatny właściciel czegokolwiek może w miarę swoich możliwości wpływać na rezultat wyborów, jak każdy przeciętny wyborca, tu nie ma wątpliwości. Jeśli jednak prywatny właściciel poprzez swoje medium wpływa na elektorat, który przecież jego własnością nie jest, to pod znakiem zapytania stawia demokratyczny wybór. Taka jest różnica pomiędzy mną, a właścicielem stacji telewizyjnej. Ja wpływam na wynik wyborów przez oddanie głosu, zaś tamten przez manipulacje wyborcami. To jest ta różnica. Skoro komuś nie podobają się programy informacyjne TVP, to niech ich nie ogląda. Mnie też się nie podobają, więc oglądam sobie powtórki z Sylwestra Marzeń i Sanatorium miłości. Trzeba być idiotą, aby uważać, że skoro płaci się abonament telewizyjny, to każdy program powinien się podobać. Tusk nie musi oglądać TVP Info, może sobie w nieskończoność puszczać powtórki ze sprintów Franka Sterczewskiego.

Na czym polega różnica pomiędzy telewizyjną pyskówką kandydatów do rządzenia Polską, a ich programem dla Polski, o ile rzecz jasna takowy posiadają? Otóż ta różnica jest dokładnie taka sama, jak pomiędzy formą i treścią. Forma jest ważna, nikt temu nie zaprzeczy. Tyle, że forma nie ma wiele wspólnego z meritum. Albowiem meritum wyboru politycznego nie polega na wrażeniu estetycznym ani charyzmie, ani nawet na elokwencji kandydata. Meritum polega na jego propozycjach dla elektoratu; na programie gospodarczym dla kraju, na sposobie, w jaki zamierza rządzić, wreszcie na polityce społecznej, jaką zamierza prowadzić. Merytoryczny jest także życiorys kandydata, jego przeszłość, dokonania oraz wiarygodność potwierdzona tą przeszłością. Piar to jest mydło. Polityka w telewizji to jest opera mydlana. Dlatego Donald Tusk jest mydłkiem*.

Ale żeby nie być gołosłownym przytoczę wzór merytorycznej wypowiedzi polityka, która – nie ukrywam tego – mnie w swoim czasie zafascynowała właśnie swoją merytorycznością. Otóż w pamiętnym roku 1993, tuż po wyborach wygranych przez postkomunistów, Jarosław Kaczyński powiedział do Adama Michnika: „Wiem po prostu, jaka struktura społeczna i jaka struktura świadomości doprowadziła właśnie do takiego wyniku wyborów. Oczywiście, jeżeli komuniści mogli być naraz głównymi profitentami przemian własnościowych w Polsce i jednocześnie stać na czele kontestacji tych przemian, a na to im, w głupocie swojej, rządy Unii Demokratycznej pozwoliły, to oczywiście wygrali wybory”. Fascynacja Kaczyńskim pozostała mi do dzisiaj. Merytoryczność w polityce jest dzisiaj cenna jak czyste powietrze. Tusk w polityce jest jak powietrze morowe.

* Za słownikiem PWN: mydłek pogard. «mężczyzna niebudzący zaufania ani szacunku, często ugrzeczniony i fałszywy» 

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka