Historia pęka w szwach od obfitości wersji, nad wodami Zatoki Gdańskiej unoszą się tumany propagandowej mgły, a w sopockim hotelu premier Rosji z premierem Finlandii uzgadniają szczegóły fińskiego poparcia dla rurociągu pod Bałtykiem. Czy to nie jest piękna, a przede wszystkim trafna alegoria tego, co działo się przez ostatnie dni wokół Westerplatte ?
Uważam, że Jarosław Kaczyński źle postawił pytanie o powód zaproszenia Putina, powinien był zapytać o powód przyjazdu. Wszystko wskazuje bowiem, że premier rosyjski i niemiecka kanclerz nie potrzebują specjalnych zaproszeń, żeby nas odwiedzać. Czasami wydaje mi się, że wystarczy telefon do Donalda Tuska, żeby ktoś czekał na dworcu.
Chwilę przed rozmową z Mattim Vanhanenem, premier Rosji zgodził się na odblokowanie portu w Elblągu i żeglugę po Zalewie Wiślanym – Rosjanie pilnie potrzebują tego morskiego szlaku do zaopatrywania w węgiel obwodu kaliningradzkiego. Kanclerz Niemiec nie musiała uzgadniać niczego z Putinem, bo z nim miała już wszystko uzgodnione wcześniej. Ze swojej strony zajęła się przekonywaniem opornych w Brukseli. Dzisiaj mamy informację, że przekonała i projekt rury pod Bałtykiem uzyska wsparcie Komisji Europejskiej. Zatem sytuacja jest taka, że Bruksela popiera projekt gazociągu Nord Stream i uważa go za wkład w dywersyfikację unijnych źródeł gazu (tak !); Niemcy już dawno dogadały się w tej kwestii z Rosją, a zresztą to ich projekt, więc co tu gadać; opór państw bałtyckich topnieje w oczach – wyłamała się praktycznie Finlandia, łamie się Szwecja, państwa dawnej sowieckiej Pribałtyki ledwo dyszą w kryzysie.
W kontekście projektu gazowego Nord Stream jesteśmy dokładnie w takiej samej sytuacji jak w sierpniu 1939 roku - Niemcy dogadały się z Rosją ponad naszymi głowami, Europa zostawia nas samych pomiędzy nimi. Co zrobi rząd Tuska w tej sprawie, nie wie nikt, na Westerplatte nasz premier oświadczył, że jest już tylko „sceptyczny” wobec projektu rurociągu Bałtyckiego. To może być wyjaśnienie, po co odwiedził nas Putin. Obawiam, że już wkrótce zaczną się ukazywać w mediach publikacje pod wspólnym wezwaniem – nie taki ten rurociąg straszny, jak go malują. Potem powoli będzie stawało się coraz bardziej oczywiste, że jest to projekt dla Polski niezwykle korzystny, i tak dalej w tym stylu. Na końcu pozostanie już tylko obalić fałszywy mit o dywersyfikacji.
Paradoksalnie, spotkanie na Westerplatte zorganizowane również pod hasłem "Nigdy więcej", udowodniło, że tandem niemiecko-rosyjski, którego potęgi tak strasznie doświadczyliśmy siedemdziesiąt lat temu, działa dzisiaj równie dobrze jak wówczas. Europejska prasa pospieszyła z zapewnieniem, że Putin przegrał, żeby przypadkiem w głowach Polaków nie powstały wątpliwości. Z naszej strony upewniał nas o sukcesie minister Sikorski, który czyta zagraniczną prasę w oryginale. Z kolei Donald Tusk ze swojej strony solennie zapewniał naszych kombatantów wojennych, że Polska już nie będzie państwem sezonowym. Czy to nie symptomatyczne, że akurat ten wątek przyszedł mu do głowy ?
Inne tematy w dziale Polityka