Ponieważ mamy weekend i dużo ludzi wyjeżdża, więc chciałem coś napisać o mapach drogowych. W wesoły weekendowy nastrój wprawił mnie rzecznik rządu, który oznajmił, że Platforma wymyśliła nową mapę drogową wyjścia z dziury budżetowej – co samo w sobie nie jest głupie – dziur na drodze lepiej unikać. Niestety, trzeba powiedzieć, że Platforma nie ma szczęsliwej ręki do map.
Chcę przypomnieć, że we wrześniu właśnie minął rok, gdy premier bawiąc w Krynicy, wyznaczył Polsce termin wejścia do strefy euro na 2011 i ani dnia dłużej ! Wówczas to minister finansów, podobnie żwawo jak teraz, rzucił się do wykonywania mapy drogowej i już na październik miał mapę gotową. Tyle, że na skutek różnych okoliczności, w tym również niesprzyjających, przyznaję, premier kaprysił z terminem, co i raz go przesuwając, aż w końcu zniecierpliwił się i uroczyście przyrzekł Polakom, że już nie będzie wyznaczał ostatecznego terminu wejścia do strefy euro.
W ten sposób stała się rzecz niezwykła – mamy mapę, na mapie wytyczoną drogę, ale nie ma na niej punktu docelowego. Czy ktoś sobie wyobraża, że wyjeżdża, powiedzmy z miasta A do miasta B i zabiera mapę, na której nie ma miasta B ? No przecież to idiotyzm. Nie pisałbym o tym, gdyby nie fakt, że to doświadczenie mówi nam, że może być podobna heca, gdyż mapę wyjścia z dziury budżetowej rysował również minister Rostowski, a on udowodnił, że w kartografii nie jest za dobry . I tu dochodzę do sedna mojego postu – ponieważ ja w podstawówce uważałem na lekcjach geografii, to mam radę dla rządu.
Otóż należy wykonać następującą operację – linię drogi dochodzenia do strefy euro, którą mamy na poprzedniej mapie, należy nałożyć na mapę aktualną, na której już mamy linię wychodzenia z dziury. I te linie muszą się przeciąć, gdyż oba te cele – dojście do euro i wyjście z dziury – są celami tego samego rządu. Zatem punkt przecięcia linii będzie jednocześnie wyznaczał termin realizacji obu tych zamierzeń. No tak, ale co będzie, gdy mimo wszystko linie się nie przetną ? Otóż oznaczać to będzie po prostu, że temu rządowi nie będzie dane zrealizować obu tych celów, być może tylko jeden, a może żadnego. Czy ja źle kombinuję ?
Proszę zwrócić uwagę, ile korzyści z takiej operacji może mieć rząd – premier w końcu zna termin wejścia do euro oraz wyjścia z dziury i bez poruty może oznajmić to narodowi. W wypadku braku punktu przecięcia rząd ma pewność, że cele są nieosiągalne i może z czystym sumieniem zająć się planowaniem innych pożytecznych celów, na przykład wprowadzenia podatku liniowego, reformy KRUS i tym podobnych.
P.S. Mapy drogowe sporządzane przez polityków słabo się sprawdzają nie tylko u nas, ale na całym świecie. Pamiętacie mapę drogową sporządzoną przez prezydenta Busha w 2002 roku dla Palestyny i Izraela ? Co tam się działo od tego czasu ?
Inne tematy w dziale Polityka