seaman seaman
59
BLOG

Lewica nie ptica, Rosja nie zagranica

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 7

Dlaczego mnie w ogóle nie dziwi, gdy Tadeusz Iwiński wyraża szczery żal, że Polska zablokowała byłego fińskiego premiera Lipponena na komisarza Unii do spraw zagranicznych, gdyż wedle rozeznania polskiego rządu, chodzi on na smyczy Gazpromu jak dobrze ułożony pies myśliwski ? Nie dziwię się ani trochę, ponieważ jestem absolutnie przekonany, że gdybyśmy ponownie nawiązali z Rosją bratnie stosunki na kształt i podobieństwo pragnień naszej lewicy, to znowu w każdych wyborach miałaby ona jak w banku te swoje dziewięćdziesiąt procent z hakiem.

Według prominenta SLD, sprzeciwianie się kandydaturze Fina narazi nas na gniew wszystkich państw skandynawskich, a poza tym Nord Stream i tak powstanie – mówi świetnie poinformowany Iwiński. Stało się niepisaną regułą, że najmniejsza publiczna krytyka czy odniesienie do problemu, które w jakiś sposób dotyka interesów Rosji, zawsze spotka się ze sprzeciwem lewej strony naszej politycznej sceny. Zawsze ! To jest niespotykany w politologii casus, że my mamy tyle zgodnych interesów z Rosją, co sprzecznych z USA i to w dodatku prawie zawsze tych samych. Czy to dotyczy tarczy antyrakietowej; sławetnego weta wobec rozmów Rosji z Unią; dywersyfikacji dostaw gazu czy tej właśnie nominacji Fina, jawnego współpracownika Gazpromu - zawsze wyskoczy jakiś szczery demokrata z lewicy, żeby bronić skrzywdzonej rosyjskiej niewinności.

I to bez względu na lewicową opcję, frakcję czy partię; bez względu na wiek i staż – jak nie Iwiński i Miller, to Gdula i Sierakowski, jak nie SLD to Krytyka Polityczna. Tak się składa, że w przeszłości mającej jakie takie znaczenie dla teraźniejszości, mieliśmy do czynienia wyłącznie z Rosją totalitarną, która zresztą nie zaznała cienia demokracji i wolności w całych swoich dziejach. Z tego punktu widzenia jesteśmy starszym bratem i gdyby intencje lewicowców były szczere, to musieliby raczej towarzyszom po tamtej stronie granicy wyjaśniać, co to są partnerskie stosunki. Ale jakoś się nie kwapią, a frustratów oraz nienawistników widzą tylko w swoich rodakach, nigdy w Rosji. Jak zawsze, zresztą.

Nie mam pewności, kiedy ta przepaść między Polską a Rosją została wykopana, może zaczęło się w czasach, gdy nasi posłowie ze zgrozą obserwowali, jak Iwan Groźny wsiada na konia po plecach usłużnego bojara, a może później, gdy Polacy narozrabiali na Kremlu za Zygmunta III Wazy i podpalili Moskwę ? Nie mam natomiast wątpliwości, że gdybyśmy jako państwo, uściskali się dzisiaj serdecznie z Putinem, to nie widziałby on lepszej gwarancji w trwaniu tego uścisku niż polska lewica u władzy . I nasza lewica ma tę świadomość.

Ale mam też inną refleksję, kiedy tych postępowych wrażliwców obserwuję, a mianowicie taką, że idee, które ludzie głoszą, mają raczej nikły wpływ na ich postępowanie. Kiedy patrzę na sybarytów i koneserów luksusowego życia w typie Kwaśniewskiego, Kalisza czy Iwińskiego i słyszę, jak mówią o lewicowej wrażliwości, to parskam śmiechem. Bo kontrast między głoszoną przez nich opcją światopoglądową, a sposobem życia jest komiczny. Dobrze jest pielęgnować empatię i wrażliwość w luksusowych hotelach i autach, walczyć z biedą i niesprawiedliwością odczytami za grube pieniądze, pomstować na kapitalizm w wykwintnych restauracjach.

Moim zdaniem, jeżeli w kontekście umiłowania Rosji przez polską lewicę nie zachodzi wulgarny przypadek wspomnianego Fina, to musi chodzić o korzyści polityczne. Młodsza generacja zaślepiona lewackim antyamerykanizmem popiera Rosję na zasadzie odwiecznego skojarzenia – wróg mojego wroga jest moim sojusznikiem. Starsze wiarusy postępu społecznego, pamiętające jeszcze złote czasy PZPR, wiedzą, że jeśli szala się przechyli od Waszyngtonu w stronę Moskwy, to oni automatycznie staną się awangardą, a ich partia znowu będzie przodująca. Ale obie generacje liczą w gruncie rzeczy na to samo.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka