Kilka dni temu przewodniczący Chlebowski napisał w Gazecie Wyborczej, cytuję : "Teza o rzekomym uzależnieniu mediów publicznych od woli parlamentarnej większości opiera się na całkowicie błędnych założeniach. Czy jakakolwiek koalicja rządząca będzie na tyle nieodpowiedzialna, by w świetle jupiterów wywierać presję na media, majstrując przy poziomie finansowania? "
W ten sposób, takimi argumentami, przewodniczący klubu parlamentarnego partii Donalda Tuska broni własnej ustawy medialnej. Można się oczywiście uśmiechnąć i spytać, po co w takim razie cały ten zgiełk wokół ustawy, skoro można liczyć na odpowiedzialność polityków ? Jednak bardziej zasadne byłoby chyba pytanie, czy bardziej podziwiać bezczelność partyjnego aparatczyka, czy wytrzymałość elektoratu tej partii ?
Jeszcze na początku lipca tego roku premier Donald Tusk nie wiedział na czym miałaby polegać dla Platformy wygoda życia z panem Farfałem i jego kolegami, a nawet nie miał "najmniejszego wrażenia, że to środowisko, które dzisiaj rządzi telewizją i to, które chce odzyskać władzę w telewizji publicznej, było jakikolwiek związane w formalnym, towarzyski, sentymentem politycznym, czy wspólnym planem z moim rządem". Przy okazji obiecał także(ach, te obietnice premiera Tuska ...) , że porozmawia z Aleksandrem Gradem, który przedstawi "jakiś program doraźny, aby politycy nie ingerowali w media publiczne".
Dzisiaj, dwa miesiące po tamtej deklaracji Tuska, prominentny i wpływowy poseł Palikot oświadcza w równie opiniotwórczej Gazecie Wyborczej, że Farfał jest gansterem, ale bardzo dla Platformy użytecznym, bo może wydatnie zmniejszyć szanse rywala Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. I nie kryje, że taka jest kalkulacja PO, bo to zwiększa szanse Tuska na prezydenturę. Jest to jawne zaprzeczenie przytoczonej przeze mnie deklaracji premiera z lipca. To nie jest kolejny medialny wyskok posła z Lublina, to jest deklaracja intencji i sygnał dla obecnych władz telewizji. Można się wypierać, jak to robią politycy PO, że Palikot jest nieobliczalny, że jego wypowiedź nijak ma się do rzeczywistości, ale fakty są takie, że minister Grad zablokował w sądzie nowo powołaną radę nadzorczą, stając się w ten sposób jednocześnie obrońcą Farfała i gońcem Giertycha.
I znowu nie wiadomo, co bardziej podziwiać, lekkość wygłaszania podniosłych deklaracji premiera, czy jego dezynwolturę w stosunku do podwładnych zaprzeczających jego słowom. Muszę tu zrobić dygresję osobistą, że jakkolwiek wszelkie wolty stanowisk i przeinaczenia rzeczywistości Palikota, Chlebowskiego czy Grada już dawno nie robiły na mnie wrażenia, to ze strony Tuska na takie rzeczy nie jestem jeszcze uodporniony do końca. Jednak coraz bardziej oczywiste się staje, ze premier dołączył do tego szeregu i przestaje dbać o pozory. Moim zdaniem Donald Tusk nie tylko nie dotrzymał słowa czy obietnicy – zwyczajnie mijał się z prawdą.
Zarówno ta wypowiedź posła jak i decyzja premiera w sprawie utrzymania na stanowisku ministra Grada w dramatyczny sposób ukazuje bezsilność i uzależnienie Tuska od swoich podwładnych. Trudno tu wnikać, co konkretnie jest przyczyną takiego stanu rzeczy, ale moim zdaniem doszło już w Platformie do wzajemnego zapętlenia interesów, kłamstw i powiązań, że nikt już tam nie jest samodzielny, nie wyłączając premiera. Przesilenie chyba nastąpiło po katastrofie w sprawie stoczni i teraz już wszyscy pląsają w politycznym tańcu pogo Platformy. Trudno jest znaleźć prominentnego przedstawiciela tej partii, który nie brałby udziału w teatrze absurdu, w którym wszystko można powiedzieć i za parę tygodni bez zmrużenia oka zaprzeczyć.
W końcu dołączył do tego sam Comandante en Jefe, który do tej pory grał rolę na przemian dobrotliwego i surowego ojca, co uwalniało go od wszelkiej odpowiedzialności za najbardziej nawet surrealistyczne wyskoki podopiecznych. Owszem, nikt nie miał raczej wątpliwości, że premier aprobuje każdy idiotyzm, który może jakiś sondażowy skutek odnieść, ale teraz sam bierze aktywny udział w koncercie blagierów.
Czegoś takiego naprawdę w polskiej polityce nie było i to biorąc pod uwagę najbardziej egzotyczne siły polityczne. Owszem, ciskał kalumnie Lepper z sejmowej mównicy, kładł się jak Rejtan poseł Gabriel Janowski i układał się nobliwy Adam Lipiński z figlarną Renatą Beger. Jednak takich numerów, jawnie liczących na ograniczenie umysłowe swoich wyborców, jakie stosuje Platforma, jeszcze nie było.
http://wyborcza.pl/1,75515,7011314,Za_duzo_tanca_na_lodzie.html#ixzz0Qmdt7VtQ
http://wyborcza.pl/1,75478,7025300,Stoimy_przed_wyborem__ktorym_gangsterom_dac_TVP.html#ixzz0QmfsL7hb
http://www.ithink.pl/artykuly/aktualnosci/polityka/premier-o-sytuacji-w-tvp/
http://wyborcza.pl/1,75248,7027253,PO_odcina_sie_od_slow_Palikota_o_Farfale.html
Inne tematy w dziale Polityka