seaman seaman
76
BLOG

Ostateczny upadek PiS - zagadnienie z fizyki katastrof

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 8

Jako mieszkaniec prowincji siłą rzeczy nie mam dostępu do kuluarów, kulis czy całej tej kuchni politycznej, dzięki której mnóstwo osób wyprzedza mnie w prognozach politycznych - ostatnio na przykład, na temat kolejnego ostatecznego upadku PiS-u, który koledzy ze stolicy widzą już wyraźnie, podczas gdy my tutaj, na dzikich polach Pomorza, żyjemy ciągle w ciemnocie. Jednakże takie upośledzenie w dostępie do informacji z pierwszej ręki, skutkuje często pojawieniem się innych umiejętności, mogących z powodzeniem zastąpić handicap miasta stołecznego.

Dla mnie najlepszym barometrem zbliżania się kolejnego ostatecznego upadku PiS-u jest każdorazowo Gazeta Wyborcza, matka chrzestna wszystkich pisowskich katastrof oraz kilku blogerów z salonu 24, których traktuję jako selsyny – każdy, kto miał do czynienia z elektrotechniką na poziomie szkoły średniej, wie, co mam na myśli. Jest rzeczą przeze mnie zbadaną i udowodnioną, że wieszczone przez media kataklizmy wszelkiego rodzaju, które już, już, mają zmieść ugrupowanie Kaczyńskiego z powierzchni ziemi, dosięgają tę partię zawsze w momencie, gdy jest na fali wznoszącej, czyli zaprzecza wróżbom najwybitniejszych ekspertów od upadku PiS-u. Wyjątkiem są sytuacje, gdy zajdzie konieczność „przykrycia” drastycznej katastrofy jakiegoś ważnego adwersarza PiS-u, długo przez postępowe media pieszczonego, a w związku z tym szkoda go tak porzucić na stracenie, gdy jest szansa, że da się go jakoś z szamba wyciągnąć.

Wtedy również uruchamia się procedurę ostatecznego upadku PiS-u, gdyż ona zawsze przykuwa uwagę i antypisowskie orlęta postępu nie muszą się kłopotać głupimi wątpliwościami. Wydaje się, że właśnie teraz zachodzi przypadek, gdy ta już rutynowa operacja spełnia jednocześnie oba cele. Z jednej strony ostatni kongres tej partii musiał przynieść ogromne rozczarowanie postępowym mediom, które nawet tajne kamery i podsłuch zainstalowały na sali, żeby nic nie uronić ze spodziewanej klęski Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem nic z tych rzeczy, Kaczyński trzyma się mocno – krach nadziei był bardzo dotkliwy, bo dyżurny redaktor musiał się uciekać do smętnych trawestacji w rodzaju Posłuch i Satrapia, nic mądrzejszego nie dało się na tych materiałach zbudować.

Z drugiej strony mamy koszmarny wygłup ministra Sikorskiego z pisaniem do prezydenta Stanów Zjednoczonych o łaskę dla Polańskiego, tak koszmarny, że premier musiał publicznie go mitygować, jak chłopaka u szewca, dosłownie. Minister Sikorski w szybkim tempie upodabnia się do tego króla, o którym historyk napisał, że znał kilka języków, ale w żadnym z nich nie miał nic ciekawego do powiedzenia. To jest poważna strata dla sił postępu, gdyby ten człowiek skompromitował się jeszcze bardziej chociaż przyznaję, że trudno mi sobie to „jeszcze bardziej” wyobrazić.

Zatem, zgodnie z rutynową procedurą ostatecznego upadku PiS-u zaroiło się nagle od zbrodni pisowskich oraz okołopisowskich w mediach - a to poseł zasiał nienawiść do Czeczenów; a to nic nie było na Blidę, czyli niewinność zaszczuta przez Ziobrę; a to Migalski używa okropnego języka na blogu, zaś agent Tomasz z CBA znowu wyrusza na łowy. W sprawie ekstradycji Romana Polańskiego postępowe media przywołały już proces Dreyfusa i holokaust, nie dziwcie się zatem, jeśli zobaczycie doniesienia o możliwych związkach Kaczyńskich ze sprawcami rzezi Ormian w 1915 roku.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka