seaman seaman
62
BLOG

Nasza klasa, ich klasa

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 14

Jednym z dowodów najwyższej i obiektywnej  troski o polityczne zdrowie PiS-u jest kwestionowanie przywództwa Jarosława Kaczyńskiego.   Nawet najbardziej lojalni posłowie jego partii nie wierzą w powrót do władzy swojego szefa, twierdzi stanowczo pewien dziennikarz z mainstreamu.

Tak precyzyjne informacje muszą pochodzić z samego źródła i wychodzi na to, że najbardziej wierni parlamentarzyści z PiS-u chodzą się zwierzać ze swojej niewiary Bogdanowi Rymanowskiemu.   Aż strach pomyśleć, gdzie chodzą średnio lojalni posłowie, których przecież jest najwięcej w każdej partii, pewnie do Urbana.   Bo jeśli chodzi o tych w ogóle nielojalnych, to samodzielnie możemy sobie wydedukować, dokąd oni chadzają składać relacje.

Generalnie Rymanowski idzie dalej niż posłowie pisowscy i wysuwa śmiałą hipotezę, że Kaczyński nie wierzy sam w siebie, co najwyżej liczy na dwadzieścia pięć procent poparcia swojego już legendarnego, twardego elektoratu.   Tak zwany twardy elektorat pisowski niedługo stanie się czymś w rodzaju klasyki medialnej, jak słynna audycja w amerykańskim radio o inwazji obcych, która spowodowała panikę i exodus mieszkańców Nowego Yorku.   Moje wnuki będą się uczyły na wypisach z literatury tefauenowskiej o żelaznym elektoracie PiS-u, który w czasach zarazy nie uległ panice i spokojnie doczekał powrotu swojego wodza do władzy.

Jakby brać poważnie wszystko, co zjednoczone media piszą o obecnej pozycji Kaczyńskich, to człowiek zadaje sobie pytanie, czemu oni wszyscy z takim sadystycznym zacięciem kopią leżącego, skoro mogliby w tym czasie zjeść sushi albo pooglądać Eurosport, pójść do Spa, czy pobawić się z dziećmi.   Tymczasem, jak to bywa z każdą przesadą, wrażenie jest takie, że to nie jest atak na PiS, tylko rozpaczliwa obrona Platformy, premiera Tuska i jego najbliższych współpracowników zamieszanych w aferę hazardową.   Nikt nie jest w stanie dzisiaj powiedzieć, jak to się skończy, ale już trwa intensywne przekonywanie publiczności, że na PiS nie warto głosować.

To już chyba z osiemnaście lat, jak się nad Kaczyńskim media trudzą, licząc od !9991 roku i ciągle nie można go pogrzebać.   Ba, co tam pogrzebać, nawet głupiej rozmowy z z jakimś marnym misiakim czy innym sobiesiakiem nie dało się podsłuchać.  Taka klasa.  Niedługo będzie skromny jubileusz.

Ten sam modny żurnalista, który porównuje Jarosława Kaczyńskiego do Gołoty w walce z Adamkiem, zdaje się nie widzieć rozpaczliwej walki PO o niedopuszczenie do zeznań Tuska przed komisją, jeżeli ta powstanie. To jest dopiero ciekawostka medialna, tym bardziej, że świeża.   Sam premier stawia warunek, że będzie do konfrontacji stawał, jeśli komisja uzna za stosowne.   Czyli będzie do dyspozycji komisji, jeżeli jego partyjni koledzy się zdecydują, że jest potrzebny.   I to mówi facet, który prawie w każdym zdaniu ma na języku wysokie standardy i poczucie przyzwoitości.

Tymczasem komisja w osobie prawdopodobnego przewodniczącego już wykluczyła konfrontację premiera z jego głównym adwersarzem w tej sprawie, czyli byłym szefem CBA.   Najciekawsze jest uzasadnienie, dlaczego premier nie powinien być konfrontowany z Mariuszem Kamińskim – bo to zawodnicy różnej klasy.  Ja to już dawno podejrzewałem, ale pierwszy raz tak dokładnie to wyraził polityk Platformy Obywatelskiej.  

Trzeba to chyba rozumieć dosłownie – premier to jest klasa Drzewieckiego, Chlebowskiego, Schetyny, bo przyjacielska poufałość z nimi nie budziła wątpliwości klasowych.   Ostatnio tylko pojawiła się jakaś niestosowność i dwuznaczność, ale to pewnie minie z czasem i znowu premier zadzierzgnie z nimi węzły przyjaźni.  Taka klasa.


 

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka