seaman seaman
52
BLOG

Unia w końcu wybrała swojego wanrompuja

seaman seaman Polityka Obserwuj notkę 28

Mają Stany Zjednoczone swojego prezydenta, Niemcy kanclerza, Katar ma szejka, więc i nasza Europa postarała się o własnego wanrompuja.  Zgodnie z literą i duchem niedawno przyjętego unijnego traktatu lizbońskiego będzie się on zajmował nie wiadomo czym i nie będzie miał żadnego wpływu na arenie międzynarodowej.  I to jest dokładnie to, o co chodziło ponoć europejskim przywódcom, żeby to nie był ktoś z własnym zdaniem, programem, czy nie daj Bóg, z własną wizją.

Podobno gość z Belgii wybrany na wanrompuja doskonale wpisuje się w ramy zakreślone unijnym traktatem lizbońskim.  I tu leży odpowiedź na narzekania malkontentów, którzy zaraz porównują kompetencje i zakres władzy do innych przywódców .  Tak się ma prezydent USA do wanrompuja, jak konstytucja amerykańska do unijnego traktatu lizbońskiego.

Jak donoszą media, jego ulubioną obsesją jest  "zastąpienie europejskimi symbolami wszystkich flag, godeł, hymnów, a nawet znaków na dowodach osobistych i tablicach rejestracyjnych".   Prawdopodobnie więc będzie się szarpał z poszczególnymi krajami Unii o te chorągiewki, co zajmie mu cały czas i zaabsorbuje opinię publiczną na tyle, że nieformalny tandem niemiecko-francuski będzie mógł spokojnie robić swoje.  No, to przynajmniej jedna korzyść jest, że dowiedzieliśmy się co nieco, jak w praktyce wyglądać będzie działanie traktatu.

Mnie osobiście najbardziej uderza adekwatność tego wyboru, nie tylko w stosunku do traktatu, ale także poprzednich wyborów różnych oficjeli, których ostatnio dokonała UE.  Bowiem zarówno Buzek, Jagland, Barroso, jak i ten ostatni nabytek europejskiej biurokracji, są jednakowo bezbarwni, bezpłciowi, nijacy i posłuszni.  Można powiedzieć, że są doskonale kompatybilni wobec własnych mocodawców, a to wiemy już na pewno, że nie są nimi wyborcy.

Procedura wyboru pokazała bowiem także skuteczność nowej odmiany demokracji europejskiej, która unikając powszechnego głosowania, stawia na jedność.  Nazywa to się teraz unikaniem podziałów na frakcje, identycznie były uzasadniane konszachty przy wyborze szefa unijnego parlamentu.  Polska propozycja, która wybór unijnego wanrompuja miała rzekomo uczynić bardziej demokratycznym, spotkała się z politowaniem i zniecierpliwieniem – trzeba było to zaproponować przy wyborze Buzka, to bylibyśmy bardziej wiarygodni.  No, ale wtedy nasz premier uśmiechał się tajemniczym uśmiechem Giocondy i mówił, że prowadzimy intensywną zakulisową kampanię na rzecz naszego faworyta.

Znowu jesteśmy tylko jednym z wielu graczy i to raczej z końcówki tabeli, cóż tu chcieć więcej ?  W każdym razie wybór dokonany, a jak powiedział Tusk, Europa jeszcze nie jest gotowa na lepszego wanrompuja.  Nowo wybrany Belg jest także bardzo reprezentatywny - jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że podobnie nieznanych i anonimowych kandydatów szwenda się po Europie kilkaset milionów, musimy to przyznać.  Przecież gdyby wybrano takiego Tony Blaira, czy innego zdolniachę z własnym programem i determinacją, żeby go realizować, to mógłby naprawdę coś zmienić w Europie, a tego mogłaby Unia Europejska nie wytrzymać. Zatem pozostało nam tylko potargować się trochę z Barroso o jakiegoś komisarza dla Polski, który nam się słusznie należy. 

Ten wczorajszy wybór, jego niezbyt określone zasady i procedury, nijakość kandydata, doskonale symbolizują dwa teksty Gazety Wyborczej, która przed elekcją pisała, że  „ jeśli natomiast choć jeden z nowych urzędów objąłby silny, znany polityk - Europa mogłaby walczyć o utrzymanie się w gronie najważniejszych światowych graczy”.  Zaś po wyborze gazeta oznajmiła, że chociaż  „fajerwerków nie było, ale zwyciężył rozsądek”.  No i zwyciężył i mamy pierwszego w Europie wanrompuja, ale pewnie spadniemy z pierwszej ligi światowych graczy.

W jednym tylko aspekcie europejski wanrompuj może być jeszcze pożyteczny, a mianowicie, żeby wymienić flagę Unii na bardziej symboliczną. Mam na myśli bezbarwną, ale nie przezroczystą, żeby się nikomu błędnie nie kojarzyła z przejrzystością. Może być takie przydymione szkło – widzimy, że ktoś jest za szybą, ale nie wiemy kto. I o to chodzi.

seaman
O mnie seaman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka